Reklama

Moto-retro. Pasja, na którą nie ma lekarstwa

08/05/2016 15:33

Dobra wiadomość dla pasjonatów pojazdów zabytkowych. Podczas Nocy Muzeów, 14 maja, na parkingu Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej odbędą się Przemyskie Spotkania Moto- Retro.

Jednym z niewielu, którzy o zabytkowych pojazdach wiedzą prawie wszystko, jest Jan Teuchmann. – Samochód to niekoniecznie cztery kółka, które służą nam do codziennego przemieszczania się, do wyjazdu na wakacje. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że samochód, a właściwie każdy pojazd, może być dziełem sztuki – mówi pan Jan. – Dzisiejsze pojazdy produkowane są w milionowych seriach, ale zanim powstały sztaby specjalistów, czasem przez wiele lat na to pracowały. W tych samochodach ukryte są najnowsze technologie, o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Jest to[paywall] spuścizna doświadczeń poprzednich inżynierów, technologów, stylistów i tu przechodzimy do pojazdów zabytkowych. W naszych przepisach definicja pojazdu zabytkowego nie jest do końca klarowna, mówi się o dwudziestu pięciu latach, ale też o trzydziestu. Ja skłaniam się do trzydziestu, bo na przykład czy można uznać za zabytkowy golfa trzy, którego wyprodukowano kilka milionów? Moim zdaniem nie, ale nasz rodzimy polonez albo fiat, mały i duży, jak najbardziej. Powinniśmy kultywować rodzimą, zanikającą już motoryzację. Naszym obowiązkiem jest zachować ją dla następnych pokoleń.

 

Reklama


fot.Jacek Szwic
Jan Teuchmann i fiat 600 multipla.

Kaczuszka albo cytryna

Jan Teuchmann nie jest jedynym, który zaraził się tą pasją. – Moja pasja to nie tylko stare samochody, ale też stare meble i inne starocie – mówi Maciej Kuligowski. – Starymi samochodami zaraziłem się kilkadziesiąt lat temu w Monako, gdzie zwiedziłem jedno z największych muzeów starych samochodów. Czego tam nie było? Od forda T poprzez wszystkie perełki motoryzacji. Kiedy wyszedłem z muzeum na ulicę, gdzie są chyba wszystkie najnowsze modele samochodów, przestały mi się podobać. Jaguary, ferrari już nie robiły na mnie żadnego wrażenia. Zacząłem interesować się starymi samochodami i piętnaście lat temu we Francji kupiłem citroena 2CV, popularnie zwanego niezbyt ładnie kaczuszką albo cytryną. To auto pochodzi z siedemdziesiątego trzeciego roku i praktycznie ma wszystko oryginalne. Nic w nim nie zostało przerobione. Poprzedni właściciel, z którym do dzisiaj utrzymuję kontakt, bardzo o nie dbał. Od kilku lat samochód ma już żółte tablice i jest w pełni sprawny. Jeżdżę nim z całą rodziną w Bieszczady, brałem udział w rajdach. Prace konstrukcyjne nad tym modelem zostały zakończone w trzydziestym ósmym roku i do wybuchu wojny zbudowano dwieście pięćdziesiąt prototypowych samochodów. Przed wkroczeniem Niemców do Paryża zniszczono prototypowe egzemplarze samochodów, żeby nie wpadły w ręce wroga. Pozostał tylko jeden i dokumentacja konstrukcyjna. Niemcy go nie znaleźli. Po wojnie, w czterdziestym ósmym roku rozpoczęto jego seryjną produkcję. Dodam jeszcze, że nieodzownym elementem do tego modelu są kapelusze, takie wystąpiły w filmie z Louisem de Funès w roli żandarma, kiedy to woził zakonnice po serpentynach Monako – kończy Kuligowski, choć mógłby opowiadać o swoim samochodzie godzinami.

Reklama

Przemyskie Spotkania Moto-Retro

Najbliższa okazja do prezentacji nie tylko citroena 2CV i fiata 600, ale wielu innych modeli będących w rękach pasjonatów z naszego regionu będzie już w Noc Muzeów. Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej oraz redakcja Życia Podkarpackiego zapraszają wszystkich właścicieli zabytkowych samochodów, motocykli, rowerów, których wiek przekracza trzydzieści lat, na I Przemyskie Spotkanie Moto-Retro, które rozpocznie się 14 maja o godzinie 18 na parkingu obok muzeum. Następne spotkanie Moto-Retro odbędzie się 5 czerwca, podczas zlotu zabytkowych pojazdów na Wielkim Pikniku Charytatywnym „Wakacje bez barier”, organizowanym przez Redakcję Życia Podkarpackiego i Fundację ŻP „Podaruj Dzieciom Radość”.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pracująca niegdyś u lodzarza - niezalogowany 2016-05-08 21:13:43

    Przemyska elyta się bawi, samochody retro, kapelusiki zresztą też a 90% populacji miasta  i okolic dziaduje. Wszelkie przyziemne potrzeby w 100 procentach zaspokojone, to wymyślają fanaberie, bawią się, kolekcjonują. Proponuję panom lodziarzowi i doktorkowi by pojechali swymi zabawkami na kolejny marsz kodu do Wawy - tam się poczują wśród swoich.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rbtfhc - niezalogowany 2016-05-09 11:07:16

    1 procent elyty Przemyśla nie wie już na co wywalić pieniądze a 99 procent przemyślakó dziaduje , wyjeżdża na zmywaki , zdycha z powodu brkku leków  , jedzenia , ogrzewania ale kogo to obchodzi .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lkjhbvcx - niezalogowany 2016-05-12 17:16:39

    Czy ktoś się orientuje kto robi prywatną plażę na żwirowni w Przemyślu i dlaczego to nie miasto tylko prywaciaż , nie ma żadnej tablicy informacyjnej .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama