Reklama

Po raz piąty Wiarem popłynęły wianki [ZOBACZ ZDJĘCIA]

28/06/2026 16:33

Od 20 do 21 czerwca w Nowosiółkach Dydyńskich nad Wiarem odbywał się oddolny festiwal przyrodniczo-kulturalny „Wianki w Turnickim”. Była to już piąta edycja wydarzenia.


Zaczęło się w 2021 roku w gospodarstwie „Nad Potokiem”, gdzie festiwal organizowany przez lokalny ruch wolontaryjny „Kwitnąca Otulina” zagościł na trzy lata. Potem przeniósł się do Nowosiółek Dydyńskich na rozległe łąki nad Wiarem i trzeba przyznać, że nowa miejscówka się sprawdziła. O wiele łatwiej było zagospodarować spory obszar, który udostępniła i przygotowała gmina Fredropol. Duży parking, pole namiotowe, łatwy dostęp do Wiaru i co najważniejsze duża wykoszona łąka niezbędna do realizacji programu, a ten był na prawdę bogaty. Trzy sceny, dziewięć warsztatów, osiem wycieczek terenowych, spotkania autorskie, kino plenerowe, a do tego jeszcze wydarzenia sportowe. Uczestnicy festiwalu od najmłodszego po najstarszego mieli w czym wybierać, a wszystko bezpłatnie. Jednak odległości między różnymi miejscami zaznaczonymi na festiwalowej mapie i wydarzenia dziejące się niemal jednocześnie i do tego niemal rekordowa temperatura nie pozwalały być wszędzie, wszystkiego widzieć i wszystko słyszeć. Dlatego ograniczę się do kilku obrazków z festiwalu, w którym uczestniczyłem tylko jeden dzień.

Festiwalowe obrazki

Najpierw łąka, po której kilkanaście osób chodzi krok w krok za Aleksandrą Ryzner. Znana zielarka co chwilę się schyla, zrywa jakąś trawkę, wymienia jej łacińską nazwę i tłumaczy, jak korzystać z naturalnej apteki. Na kamienistej plaży nad Wiarem Jacek Wydrzyński pokazuje pierwsze kroki przy wyplataniu wikliny, której zapas moczy się obok w wannie. Wprawdzie nikomu nie udało się wypleść koszyka, ale podstaw można było się nauczyć. W tym samym czasie na warsztatach ceramicznych najmłodsi uczyli się, jak ulepić miseczkę albo flakonik i efekty były imponujące.

Reklama

Autorytety na wozie

Kilkaset kroków dalej na scenie „na wozie” Kamila Sujkowska opowiadała, skąd pochodzą niektóre słowa używane przez nas na co dzień. Był to Projekt dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu dotacyjnego „Polszczyzna. Bogactwo różnorodności” Instytutu Różnorodności Językowej Rzeczypospolitej. Kolejnym autorytetem na wozowej scenie był historyk Kamil Janicki, który opowiadał o warunkach życia społecznego na pańszczyźnianej galicyjskiej wsi.

Reklama

Uff, jak gorąco

Tymczasem zrobiło się gorąco i każdy metr cienia był na wagę złota. Nic dziwnego, że zaludniła się plaża i dzieciaki, korzystając z niskiego stanu wody, mogły bezpiecznie brodzić po rzece. Skoro już jestem przy potrzebach dla ciała, to organizatorzy zadbali, żeby zapewnić punkty z małą gastronomią, spośród których największy wybór jedzenia i słodkości oferowało Koło Gospodyń Wiejskich z Fredropola. Były też stoiska z pamiątkami, a nawet odzieżą dostosowaną krojem i kolorami do letniego, piknikowego klimatu.

Wianki

Reklama

Powoli zbliżał się kulminacyjny punkt programu, czyli obrzęd puszczania wianków. Zapełniły się warsztaty, na których można było się nauczyć plecenia wianków, czym zainteresowane były nie tylko młodsze i starsze dziewczęta, również chłopcy nieźle sobie radzili. Kiedy słońce dotknęło horyzontu, na scenie pojawiła się Katarzyna Jackowska- Enemuo ze swoim nieodłącznym akordeonem. Najpierw kilka minut uczyła wszystkich ludowej pieśni związanej z świętojańskimi obrzędami, której refren brzmiał „hej na ogień, hej na wodę, na dobrą pogodę”. Kiedy uznała, że kilkaset osób zgromadzonych pod sceną już się nauczyło, ruszyła, grając i śpiewając, a za nią barwny korowód. Droga do Wiaru wiodła przez trzy bramy (symbolizujące trzy moce), które miały skłaniać do refleksji i szukania odpowiedzi na zadane sobie pytania. Nad brzegiem rzeki już płonął ogień, od którego dziewczęta i młodzieńcy zapalali pochodnie, żeby następnie podpalić nimi kłęby siana na tyczkach wbitych w dno rzeki. Wtedy z zarośli pojawiła się Katarzyna i nie przerywając gry, weszła do wody, a za nią rozśpiewany tłum, który od brzegu do brzegu wypełnił Wiar. Rzeka nie wstąpiła z brzegów, bo tego dnia woda ledwo sączyła się między kamieniami. Wreszcie Katarzyna zdjęła wianek i rzuciła go do wody, to był znak i wtedy wianki poleciały do rzeki. To był kulminacyjny punkt tego dnia. Resztę wieczoru wypełnił koncert kapeli „Ga Ga Zielone żabki”.

Oddolna inicjatywa

Marcin Mystkowski, jeden z inicjatorów festiwalu, dziękując jego twórcom i wszystkim, którzy poświęcili wiele czasu i pracy, żeby się odbył, przypomniał, że jest to inicjatywa oddolna, opierająca się na wolontariacie. Efektem ich wysiłku oraz pasji jest cykliczna impreza łącząca muzykę, kulturę, przyrodę oraz społeczne zaangażowanie wokół jednego z najcenniejszych przyrodniczo obszarów Polski – postulowanego przez „otulinę” Turnickiego Parku Narodowego.

Reklama

To nie wszystko

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że pierwszego dnia na scenie grały zespoły: „Diaboł Boruta” oraz „Furman i kare konie”, a spotkania autorskie prowadzili: Orest Kowalski, Ania Treit, Bartek Gałązka, Daniel Petryczkiewicz i Andrzej Czech. Natomiast w niedzielę w Borysławce, w chacie Antoniego, odbył się pokaz filmów o Turnickim oraz realizowanych przez Marcina Justa, a na zakończenie spacer z Robertem Gmiterkiem.

J.S

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości