Reklama

Chciałem wiedzieć, jak i gdzie zginął mój ojciec

23/07/2016 18:06

Konstanty Koronczuk urodził się w czerwcu 1991 roku w Chersoniu, wtedy jeszcze w Związku Radzieckim (dopiero dwa miesiące później Ukraina uzyskała niepodległość). Od kilkunastu lat mieszka w Niemczech, w Kolonii. Tam też mieszka jego matka. W marcu tego roku Konstanty przysłał do naszej redakcji e-maila, w którym prosił o informacje na temat wypadku, który zdarzył się koło Przemyśla w sierpniu 1991 roku. Wyjaśnił, że jest tym zainteresowany, bo w tym wypadku zginął jego ojciec.

W redakcyjnym archiwum na półce stoi oprawiony rocznik Życia Przemyskiego z 1991 roku. Kilka minut wertowania pożółkłych już stron i czytam swój tekst zatytułowany Tragedia we mgle opatrzony dwoma kiepsko wydrukowanymi, czarno-białymi zdjęciami.

„23 sierpnia, około godziny czwartej nad ranem, niedaleko Leszczawy Dolnej (gmina Bircza) doszło do tragedii. Autobus marki Ikarus wiozący radzieckich turystów na ostrym zakręcie wypadł z drogi i stoczył się z wysokiej skarpy. Na miejscu zginęło siedem osób, jedna zmarła w szpitalu, dwadzieścia jeden osób zostało rannych. Powracający z wycieczki po Polsce radzieccy turyści pochodzący z Chersonia koło Odessy zostali cofnięci z czesko-rosyjskiej granicy i zdecydowali się na przekroczenie granicy w Medyce. Miejsce wypadku – stroma skarpa na przestrzeni kilkunastu metrów pokryta odłamkami szyb, rozprutymi plecakami, torbami, wszędzie pełno krwi. Obok autobusu stojącego w normalnej pozycji, tyle że bez okien leżą ciała siedmiu ofiar”.

Wystarczy. Dalej nie muszę czytać, bo dokładnie pamiętam, jak z Jankiem Miszczakiem pojechaliśmy jego maluchem na miejsce wypadku i to, co tam zobaczyłem. Takich obrazów się nie zapomina[paywall]. 

Spotkanie

W maju zadzwonił do mnie z Warszawy znajomy Konstantego i zapowiedział jego przyjazd do Przemyśla. Przyjechali dwunastego lipca, w trójkę: znajomy, Konstanty i jego matka Elena. Konstanty, chociaż wcześniej się nie spotkaliśmy, poznał mnie z kilkunastu metrów i pomachał ręką. Potem się okazało, że dużo o mnie wie z internetu, nawet wiedział, jak wyglądam.

Następnie, omijając krzaki porastające skarpę, schodzimy na łąkę, na której wtedy zatrzymał się autokar. Nie liczy się to, że pada deszcz i wszyscy mamy spodnie mokre do pasa. Kostia chce dokładnie wiedzieć, jak to wtedy wyglądało. Gdzie stał autokar? Gdzie leżały zwłoki? Z której strony nadeszła pomoc? No i wreszcie, dlaczego do tego doszło? Minęło dwadzieścia pięć lat. Nie na wszystkie pytania mogłem precyzyjnie odpowiedzieć. Od tego czasu zdarzyły się tam dwa wypadki, w tym jeden śmiertelny.

Kostia fotografuje mokrą łąkę, zakrzaczoną skarpę i feralny zakręt. Potem jedziemy jeszcze kilometr dalej i zawracamy, bo Kostia chce odtworzyć ostatnią drogę autobusu. W ten sposób rozlicza się z przeszłością.

Reklama

W Biblii znalazłam uspokojenie

– To było tak – opowiada Elena już po powrocie do Przemyśla.

– Wtedy mieliśmy ciężkie czasy. Za pracę nie płacili przez kilka miesięcy. Urodził się nam syn i mąż zdecydował się na wycieczkę do Czechosłowacji, żeby coś zarobić. W tamtych czasach wszyscy tak jeździli. Na handel. Akurat wtedy w Moskwie wybuchł pucz i Czesi zamknęli granicę. Dlatego musieli zmienić trasę i wracać przez Polskę. O tym, że mąż nie żyje, dowiedziałam się od teściowej na drugi dzień po wypadku. Trzydzieści trzy lata miał. Pierwszych kilku tygodni nie pamiętam, bo żyłam jak w malignie. Wtedy z rozpaczy sięgnęłam po Biblię. Pierwszy raz miałam ją w ręku, przeczytałam całą i znalazłam uspokojenie. Zaczęłam rozmyślać i postanowiłam się ochrzcić. Syna też ochrzciłam. W cerkwi prawosławnej, bo innej u nas nie było. Pamiętałam, że sąsiedzi, którzy jechali tym autobusem i przeżyli, opowiadali, jak to było. Mówili, że to zdarzyło się gdzieś koło Przemyśla. Kiedyś, jadąc do Niemiec, przejeżdżałam przez Przemyśl. Rozglądałam się i myślałam – może to tu, a może tu? Aż Kostia postanowił, że musimy być w tym miejscu i dopiął swego – kończy Elena. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    cccp - niezalogowany 2016-07-23 19:52:59

    Hahaha czeski - rosyjska granica? Redaktorku coś ci się pojebalo!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jon - niezalogowany 2016-07-23 19:57:35

    małolacie,poczytaj podrecznik historii .1991 rok

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    majka - niezalogowany 2016-07-23 20:10:09

    otoz to nie znasz historii a komentujesz, pamietam ten wypadek a artykul nie zawiera bledow tylko czytajacy go maja zaleglosci w wiedzy,,to smutne ze nasmiewasz sie z czegos o czym nie masz pojecia CCCP

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama