Konstanty Koronczuk urodził się w czerwcu 1991 roku w Chersoniu, wtedy jeszcze w Związku Radzieckim (dopiero dwa miesiące później Ukraina uzyskała niepodległość). Od kilkunastu lat mieszka w Niemczech, w Kolonii. Tam też mieszka jego matka. W marcu tego roku Konstanty przysłał do naszej redakcji e-maila, w którym prosił o informacje na temat wypadku, który zdarzył się koło Przemyśla w sierpniu 1991 roku. Wyjaśnił, że jest tym zainteresowany, bo w tym wypadku zginął jego ojciec.
W redakcyjnym archiwum na półce stoi oprawiony rocznik Życia Przemyskiego z 1991 roku. Kilka minut wertowania pożółkłych już stron i czytam swój tekst zatytułowany Tragedia we mgle opatrzony dwoma kiepsko wydrukowanymi, czarno-białymi zdjęciami.
„23 sierpnia, około godziny czwartej nad ranem, niedaleko Leszczawy Dolnej (gmina Bircza) doszło do tragedii. Autobus marki Ikarus wiozący radzieckich turystów na ostrym zakręcie wypadł z drogi i stoczył się z wysokiej skarpy. Na miejscu zginęło siedem osób, jedna zmarła w szpitalu, dwadzieścia jeden osób zostało rannych. Powracający z wycieczki po Polsce radzieccy turyści pochodzący z Chersonia koło Odessy zostali cofnięci z czesko-rosyjskiej granicy i zdecydowali się na przekroczenie granicy w Medyce. Miejsce wypadku – stroma skarpa na przestrzeni kilkunastu metrów pokryta odłamkami szyb, rozprutymi plecakami, torbami, wszędzie pełno krwi. Obok autobusu stojącego w normalnej pozycji, tyle że bez okien leżą ciała siedmiu ofiar”.
Wystarczy. Dalej nie muszę czytać, bo dokładnie pamiętam, jak z Jankiem Miszczakiem pojechaliśmy jego maluchem na miejsce wypadku i to, co tam zobaczyłem. Takich obrazów się nie zapomina[paywall].
Następnie, omijając krzaki porastające skarpę, schodzimy na łąkę, na której wtedy zatrzymał się autokar. Nie liczy się to, że pada deszcz i wszyscy mamy spodnie mokre do pasa. Kostia chce dokładnie wiedzieć, jak to wtedy wyglądało. Gdzie stał autokar? Gdzie leżały zwłoki? Z której strony nadeszła pomoc? No i wreszcie, dlaczego do tego doszło? Minęło dwadzieścia pięć lat. Nie na wszystkie pytania mogłem precyzyjnie odpowiedzieć. Od tego czasu zdarzyły się tam dwa wypadki, w tym jeden śmiertelny.
Kostia fotografuje mokrą łąkę, zakrzaczoną skarpę i feralny zakręt. Potem jedziemy jeszcze kilometr dalej i zawracamy, bo Kostia chce odtworzyć ostatnią drogę autobusu. W ten sposób rozlicza się z przeszłością.
– To było tak – opowiada Elena już po powrocie do Przemyśla.
– Wtedy mieliśmy ciężkie czasy. Za pracę nie płacili przez kilka miesięcy. Urodził się nam syn i mąż zdecydował się na wycieczkę do Czechosłowacji, żeby coś zarobić. W tamtych czasach wszyscy tak jeździli. Na handel. Akurat wtedy w Moskwie wybuchł pucz i Czesi zamknęli granicę. Dlatego musieli zmienić trasę i wracać przez Polskę. O tym, że mąż nie żyje, dowiedziałam się od teściowej na drugi dzień po wypadku. Trzydzieści trzy lata miał. Pierwszych kilku tygodni nie pamiętam, bo żyłam jak w malignie. Wtedy z rozpaczy sięgnęłam po Biblię. Pierwszy raz miałam ją w ręku, przeczytałam całą i znalazłam uspokojenie. Zaczęłam rozmyślać i postanowiłam się ochrzcić. Syna też ochrzciłam. W cerkwi prawosławnej, bo innej u nas nie było. Pamiętałam, że sąsiedzi, którzy jechali tym autobusem i przeżyli, opowiadali, jak to było. Mówili, że to zdarzyło się gdzieś koło Przemyśla. Kiedyś, jadąc do Niemiec, przejeżdżałam przez Przemyśl. Rozglądałam się i myślałam – może to tu, a może tu? Aż Kostia postanowił, że musimy być w tym miejscu i dopiął swego – kończy Elena.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Hahaha czeski - rosyjska granica? Redaktorku coś ci się pojebalo!!!!
małolacie,poczytaj podrecznik historii .1991 rok
otoz to nie znasz historii a komentujesz, pamietam ten wypadek a artykul nie zawiera bledow tylko czytajacy go maja zaleglosci w wiedzy,,to smutne ze nasmiewasz sie z czegos o czym nie masz pojecia CCCP
"Powracający z wycieczki po Polsce radzieccy turyści pochodzący z Chersonia koło Odessy zostali cofnięci z czesko-rosyjskiej granicy i zdecydowali się na przekroczenie granicy w Medyce." Nie o czepianie chodzi , ale o - rozumiem ,że z pośpiechu , a nie z niewiedzy tu rzecz idzie - fakty geograficzno - historyczne . Otóż nigdy nie było , a zwłaszcza w 1991 r. granicy " czesko - rosyjskiej ". Czechosłowacja rozpadła się . Tak , to prawda , ale ówczesny ZSRR , graniczył ze Słowacją .
Czechosłowacja (czes. Československo, słow. Česko-Slovensko lub Československo) – państwo w Europie Środkowej istniejące w latach 1918-1938 i 1945-1992. 1 stycznia 1993 w miejscu Czechosłowacji powstały dwa nowe państwa – Czechy i Słowacja. Kraj ten graniczył z Niemcami (1949-90: NRD i RFN), Polską, ZSRR (1991: Ukrainą), Rumunią (do 1938), Węgrami i Austrią. Stolicą Czechosłowacji była Praga.
ehh, tak to jest jak się nie zgłębia historii...
Wcześniej rozbiły się tam jeszcze dwa autokary, w tym jeden ze milicjantami. Chyba w latach 70 i 80 ?
Hahaha czeski - rosyjska granica? Redaktorku coś ci się pojebalo!!!!
małolacie,poczytaj podrecznik historii .1991 rok
otoz to nie znasz historii a komentujesz, pamietam ten wypadek a artykul nie zawiera bledow tylko czytajacy go maja zaleglosci w wiedzy,,to smutne ze nasmiewasz sie z czegos o czym nie masz pojecia CCCP