Sztylet sprzed 3 tysięcy lat „wyszperał” mieszkaniec Piwody w lasach nadleśnictwa Sieniawa. Szukał artefaktów z I wojny światowej, trafił na archeologiczny skarb. Teraz przedmiot jest badany w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków z siedzibą w Przemyślu. W miejsce odnalezienia przedmiotu zostanie najpewniej skierowana wyprawa z Uniwersytetu Rzeszowskiego, bo niewykluczone, że ziemia skrywa tam więcej sensacyjnych tajemnic.
Pochodzący z Piwody Krzysztof Opic jest zwiadowcą historii. Jego pasją jest przeczesywanie lasów z wykrywaczem metali w ręku w poszukiwaniu przedmiotów o wartości historycznej. – Interesuje nas najczęściej I wojna światowa, bo na naszych terenach najprędzej udaje się znaleźć coś właśnie z tego okresu. Front przeszedł w 1915 roku, walki trwały tutaj kilka tygodni – wyjaśnia pan Krzysztof. – Zresztą nie zawsze chodzi o to, żeby coś znaleźć, równie ważne jest, żeby z ludźmi o podobnych zainteresowaniach pochodzić po lesie, pośmiać się, pogadać – zdradza nam tajniki swojej pasji[paywall].
Wyprawa, która zaowocowała unikatowym znaleziskiem, przeprowadzona była w ramach działań Stowarzyszenia Eksploracyjno Historycznego Galicja popartych stosownymi zezwoleniami konserwatora zabytków.
– Dzień wcześniej „robiliśmy” z chłopakami cmentarz wojenny w Mołodyczu, potem umówiliśmy się połazić po lasach. Długo była cisza, żadnych sygnałów, koledzy trochę się oddalili. Po godzinie: sygnał. Zacząłem kopać. Nie było głęboko. Z 10 centymetrów. Wyciągnąłem z ziemi. Przeglądam. Ręce mi, mówiąc delikatnie, zaczęły skakać. Adrenalina się uruchomiła – relacjonuje pan Krzysztof z wciąż żywą ekscytacją. – W pierwszej chwili byłem pewny, że to grot włóczni. Zaraz zadzwoniliśmy do kolegi ze stowarzyszenia, który siedzi w temacie, wysłaliśmy zdjęcia i on wytypował, że to sztylet z kultury Otomanii – wyjaśnia. – Mogę powiedzieć, że to strzał życia – mów pan Krzysztof z zadowoleniem.
–Koledzy skomentowali tylko „ty to masz fuksa” – przypomina sobie, dodając, że te ich poszukiwania najczęściej do łutu szczęścia się sprowadzają. – Chłopaki mówią, żeby im pożyczyć ten czepek, w którym się urodziłem – mówi w żartach pan Krzysztof, bo choć, jak sam mówi, artefakty z I wojny są o wiele częstsze, to tego lata miał szczęście do przedmiotów o wiele rzadszych. W czerwcu znalazł w okolicy Jarosławia dwa średniowieczne topory i siekierkę z epoki brązu. Wszystkie te przedmioty na czele z wyjątkowym sztyletem trafiły pod pieczę Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Fajna ta łyżka do butów z czasów Wielkiej Wojny. A propos, można tak bez zezwolenia grzebać w ziemi z wykrywaczem? Wie ktoś coś więcej na ten temat?
Jaka wielka wojna byla 3000 lat temu? Grzebać możesz palcem w ... nosie.
To jest szczególna informacja, nie mogę się doczekać zadowalających efektów! Fall guys
Przez Piwodę przebiegała trasa zapomnianej dziś kolejki wąskotorowej zbudowanej przez Czartoryskich ok. 1914r.Ciekawe, czy są jakieś jej pozostałości w terenie....Albo zdjęcia.
Fajna ta łyżka do butów z czasów Wielkiej Wojny. A propos, można tak bez zezwolenia grzebać w ziemi z wykrywaczem? Wie ktoś coś więcej na ten temat?
Jaka wielka wojna byla 3000 lat temu? Grzebać możesz palcem w ... nosie.
To jest szczególna informacja, nie mogę się doczekać zadowalających efektów! Fall guys