Nie tak wyobrażali sobie początek sezonu 2026 - 2027 kibice JKS-u Jarosław i Pogoni-Sokoła Lubaczów. Dwa zespoły z naszego regionu w dwóch pierwszych kolejkach III-ligowych zmagań ugrały ledwie jeden punkt...
Ostatni raz mistrzowski mecz piłkarze JKS-u Jarosław przegrali niecały rok temu. Dokładnie 20 sierpnia 2025 r., ulegając Cosmosowi w Nowotańcu 2:1. Potem, kolejne 32 pojedynki wygrywali lub remisowali. Podział punktów na inaugurację III-ligowego sezonu z Sokołem Kolbuszowa Dolna był wyrównaniem klubowego rekordu z lat 1976 – 1977, czyli serii gier bez porażki. I licznik stanął na 32. Stanął, bo zatrzymała go Wisłoka Dębica. To tylko statystyka, bo jak stwierdził po spotkaniu trener Jarosławian Walerij Sokołenko, zespół absolutnie nie patrzył na bicie jakiś rekordów, a na kolejny mecz. Mecz przegrany zasłużenie. Jak już wspomnieliśmy po inauguracyjnej grze, klubowi działacze wciąż muszą szukać odpowiedzi na pytanie: czy zrobili wszystko, aby ten zespół lepiej funkcjonował w zupełnie innej rzeczywistości niż IV liga podkarpacka, czyli czy przeliczyli zamiary podług sił oraz czy pilnie uczą się tej ligi, jej siły, poziomu, występujących zawodników i drużyn. Tak pojedynek z Sokołem, jak i Wisłoką takiej odpowiedzi nie przyniósł. Ekipa personalnie prezentuje się, niestety, średnio. A powinno być zgoła odwrotnie. Jak już wspomnieliśmy, nie widać prawdziwego lidera, jakim niewątpliwie był Wojciech Reiman. Powrót do gry Dżaby Pchakadze nic nie zmienił. Teraz przed jarosławskim beniaminkiem niezwykle ważna próba. Potyczka domowa z rezerwami Wieczystej Kraków. To szansa na przełamanie i uwierzenie we własne umiejętności.
Drugiej porażki z rzędu na własnym boisku doznała Pogoń-Sokół Lubaczów. O ile jeszcze o tę inauguracyjną z bardzo mocną Chełmianką Chełm można nie mieć wielkich pretensji, tak słaby występ przeciwko beniaminkowi z Morawicy powinien zapalić czerwoną lampkę. Mimo, że to dopiero druga kolejka. Goście, którzy pierwszy raz w historii klubu występują na tym szczeblu rozgrywkowym, wypunktowali team Kacpra Grzesika klasycznie, jak w elementarzu. Z powodzeniem odpierali ataki Lubaczowian, czyhając na kontry. Oby zbyt wielka ingerencja w tkankę zespołu przed sezonem nie odbijała się czkawką. W każdym zespole potrzebny jest lider, potrzebne jest doświadczenie i cwaniactwo boiskowe. Patrząc na zestawienie ofensywne Lubaczowian, czegoś takiego absolutnie nie ma. Trzeba więc wierzyć, że zawodnicy występujący przede wszystkim w drugiej linii nabędą wspomniane atrybuty w trybie pilnym. W innym wypadku Pogoń-Sokół czeka prawdopodobnie bardzo ciężka runda jesienna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze