Na terenach miejkisch, gdzie nie brakuje zieleni i wysokich zarośli, daje się odczuć wysoki odsetek kleszczy. Bliski kontakt z nimi to – jak wiadomo – ryzyko boreliozy. Samorządy w Polsce, w trosce o mieszkańców, stosują więc różne strategie w walce z kleszczami. Czy na starcie z nimi jest gotowy także Przemyśl?
Liczba chorych na boreliozę z roku na rok dramatycznie rośnie. Dlatego część samorządów, m.in. pod naciskiem mieszkańców, decyduje się na opryskiwanie skwerów i parków przeciwko kleszczom. Taką drogą zdecydował się pójść w tym roku Lublin, który będzie walczył z kleszczami, stosując dezynsekcję terenów zielonych. Swego czasu walkę z komarami i kleszczami przy użyciu preparatów chemicznych prowadził także Rzeszów, kierując siły i środki w okolice zieleńców, parków czy placów zabaw. Niektóre samorządy decydują się na konsultacje społeczne, pytając o zdanie ekspertów. Ale są i takie, które wolą chronić pszczoły. Z oprysków z tego właśnie powodu wycofał się np. katowicki ratusz. Rozpylanie środków przeciwko kleszczom zabijało bowiem te pożyteczne owady. Ponadto tamtejszy samorząd odbierał sygnały od zaniepokojonych mieszkańców wyprowadzających psy, obawiających się o to, że substancje chemiczne stosowane do walki z kleszczami mogą zaszkodzić ich zwierzakom.
Jaką drogą pójdzie Przemyśl? Na problem obecności kleszczy w parkach, na skwerach, placach zabaw, zielonych enklawach wokół szkół i przedszkoli i przy ścieżkach spacerowych zwrócił uwagę – w imieniu mieszkańców – przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu Marcin Kowalski. Zaapelował jednocześnie...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 52% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze