Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 339/2016, Niedziela 4 grudnia 2016 r., Barbary i Piotra
Opublikowano
Przemyśl
Sztuka czystego patrzenia. Wystawa fotografii Jacka Szwica
W Galerii Sztuki Współczesnej do 9 marca czynna jest wystawa fotografii Jacka Szwica, fotoreportera Życia Podkarpackiego, zatytułowana All is real.
fot. Jacek Szwic

Fotografią zajmuje się od półwiecza, znam jego zdjęcia niewiele krócej. Dość wcześnie określił swój  tematyczny i stylistyczny idiom. Jest nim człowiek, często w opresji. Zwykły człowiek, czasem w niezwykłych sytuacjach, nieodmiennie darzony przez niego empatią. Przeszedł solidną szkołę fotografii analogowej, gdyby tak policzyć godziny, które spędził w ciemni, wyszedłby spory kawałek życia.

Teraz, jak nami wszystkimi, zawładnęła nim fotografia cyfrowa, choć należałoby raczej powiedzieć, że to on nią zawładnął. Nie uległ jednak, i na szczęście, sprzętowej fascynacji objawiającej się wieczną pogonią za nowinkami kilku wiodących producentów. Niepozornie wyglądający, choć dobrze uzbrojony kompakt, doskonale mieszczący się w kieszeni, zawsze jest gotów posłusznie zapisać scenę w momencie wybranym przez jego właściciela – Jacka Szwica, obdarzonego okiem wysokiej czułości, o parametrach niedosięgłych dla najlepszych zeissowskich dokonań, wyostrzonym niebywale, czujnie wychwytującym bodźce niosące przesłania z podskórnych warstw tego, co widzialne. Stosuje „prawo pierwszego spojrzenia” – przekazuje odbiorcy to, co zobaczył przez wizjer, pełny kadr, subiektywny zapis zastanej sytuacji, niepodlegający żadnym korektom.

Ten naznaczony jego decyzją przemijający ułamek sekundy nie może być ani cofnięty, ani zmieniony czy poprawiony. Jest nieodwracalny, oto stał się i przeszedł do czasu byłego, pozostawiając ślad w postaci zdjęcia. Widziałem chyba wszystkie wystawy fotografii Jacka w Przemyślu, a było ich wiele; kilka nawet organizowałem jako niegdysiejszy dyrektor galerii. Niektóre z nich były tematycznymi projektami, jak to się teraz mówi. Z najnowszych szczególnie zapamiętałem zdjęcia z pracowni przemyskich plastyków, a wśród nich rewelacyjne portretowe ujęcie Dżocha – ikonicznej postaci tego środowiska.

Zestaw fotografii stanowiących obecną wystawę to czarno-białe wydruki cyfrowe, wykonane pod autorskim nadzorem na ploterze w usługowym zakładzie fotograficznym, a więc już nie w ciemni, nie osobiście. Ten  nowoczesnysystem powstawania dzieła przypomina proces powstawania grafiki stosowany dawniej przez najsłynniejszych drzeworytników: artysta tworzył projekt, według niego rytownik sporządzał matrycę, z której drukarz wykonywał odbitkę. Teraz matryca mieści się w fotograficznym aparacie, rolę drukarza pełni laborant obsługujący wielkoformatową drukarkę, tylko pierwszy człon tej triady – artysta ­– pozostaje niezmienny. Rezygnacja z koloru działa tu niewątpliwie na korzyść kreacji, pozwala się skupić na esencji utrwalonej chwili, dobitniej akcentuje kompozycję, dodaje mocy przekazowi, nie rozprasza barwnymi efektami i nie usiłuje przy ich pomocy naśladować rzeczywistości, wręcz odwrotnie, przez ich eliminację tę rzeczywistość stwarza.

Jacek Szwic
Fotografia w wydaniu Jacka Szwica, choć mogłoby się tak wydawać, nie jest tylko realistycznym dokumentem, jest samodzielnym bytem, obrazem zobaczonym wyłącznie przez niego, wybranym i przefiltrowanym przez własną wrażliwość niepowtarzalnym momentem historii prywatnego świata autora. Nie nadając zdjęciom tytułów, podkreśla, że nie są reportażem (przy okazji jakby dystansując się od wykonywanego zawodu fotoreportera) i poddaje próbie interpretacyjną wrażliwość odbiorcy. Możemy tu wprawdzie odnaleźć znajome miejsca i osoby, jednak w innych okolicznościach, co oczywiste, lokalne obciążenia tracą znaczenie. Obcowanie z tymi zdjęciami nie dostarcza wielu estetycznych doznań, zresztą nie po to są tworzone. Jest jak zetknięcie z prawdziwym życiem, ich wartość nie jest podbijana atrakcyjnością anegdot, jednak każde z nich opowiada jakąś intrygującą historię. Wsłuchajmy się uważnie i rozwińmy ją w sobie.  
1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Byly mieszkaniec 46.113.4.152 18.02.2016

Wystawy, coś, co ubarwia koloryt miasta. Gratuluje.

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium