Życie Podkarpackie nr 46/2017 Życie Podkarpackie nr 46/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 323/2017, Niedziela 19 listopada 2017 r., Elżbiety i Seweryna
Opublikowano
Przemyśl, Region, Jarosław, Przeworsk, Lubaczów
Wehikuł czasu, czyli 50 lat podróży z ŻP [GALERIA]
Życie Podkarpackie, wcześniej Życie Przemyskie, razem z Państwem wędruje po podkarpackich ścieżkach od 50 lat.
fot. Marcin Łabuda
Pierwszy rząd u dołu, w środku: (od lewej) członek zarządu spółki Ziemia Przemyska Andrzej Gwiazdoń, redaktor naczelny Życia Podkarpackiego Artur Wilgucki, prezes spółki Ziemia Przemyska Wojciech Mikuła. Drugi rząd (od lewej): Monika Maj-Lichończak (dziennikarka), Maria Wojciechowska (konsultantka ds. reklamy), Urszula Gielo (sekretarz redakcji), Roman Kijanka (dziennikarz), Viktoriia Markovska (dziennikarka praktykantka), Helena Seniów (korektorka), Zofia Bobrowicz (emerytowany pracownik), Henryk Smółka (pracownik socjalny), Andrzej Chudzik (pracownik AL Firmy Komputerowej, od wielu lat serwisującej redakcyjny sprzęt), Andrzej Lupa (właściciel AL Firmy Komputerowej), Józef Frankiewicz (autor tekstów historycznych publikowanych na łamach ŻP). Trzeci rząd (od lewej): Aleksandra Białoń (dziennikarka), Joanna Mizgiel (obsługa sekretariatu), Maria Duchoń (główna księgowa), Anna Nehrybecka (korektorka), Maria Wojcieszonek (redaktor techniczny, korektorka), Anastasiia Ryzhevska (dziennikarka praktykantka), Natalia Osieczko (dziennikarka praktykantka), Józef Zagulak (dziennikarz sportowy), Tomasz Słota (emerytowany pracownik), Janusz Czarniecki (felietonista), Przemysław Kilar (redaktor techniczny), Anna Mroszczyk (specjalista marketingu społecznego), Anna Kalinowska (grafik). Ostatni rząd (od lewej): Dariusz Delmanowicz (dziennikarz), Mariusz Godos (dziennikarz), Aleksandra Nowotyńska ( redaktor portalu internetowego), Mariusz Kościuk (grafik), Bartłomiej Pacek (konsultant ds. reklamy) Justyna Polańska (konsultantka ds. reklamy), Barbara Chmura (dziennikarz) Tomasz Mielnik (fotoreporter), Paweł Bugira (dziennikarz) Sylwia Mikuła (dyr. ds. marketingu), Jacek Szwic (dziennikarz, fotoreporter), Marcin Materniak (dziennikarz, fotoreporter), Kamil Krukiewicz (dziennikarz, fotoreporter), Michał Łabuś (dziennikarz sportowy), Marcin Łabuda (konsultant ds. reklamy, fotoreporter).
fot. Jacek Szwic
Artur Wilgucki, redaktor naczelny.
Jak z każdą drogą bywa, zdarzały się na niej fragmenty łatwe, lekkie i przyjemne. Ale też trzeba było często wspinać się pod górę, pokonywać ostre zakręty, umiejętnie hamować, przy okazji wylewając hektolitry potu. Zawsze jednak się staraliśmy, aby to Państwo, nasi Czytelnicy, byli najważniejszymi   uczestnikami wspólnej podróży. To Wam towarzyszymy od 50 lat. Dla Was interweniujemy. Was informujemy. Mam nadzieję, że nie raz, nie dwa udawało się nam rozwiązywać konkretne bolączki mieszkańców dawnego województwa przemyskiego.

Teren naszego działania

Z wygodnego przyzwyczajenia nadal posługujemy się terminem dawne województwo przemyskie. Ono najlepiej opisuje teren naszego działania i ukazywania się gazety. Chociaż przez te 50 lat różnie kształtowała się mapa administracyjna naszej małej ojczyzny, a na naszych oczach rodziły się coraz to mniejsze małe ojczyzny, to zawsze staraliśmy się być blisko mieszkańców obecnych powiatów: przemyskiego, jarosławskiego, przeworskiego, lubaczowskiego, a w przypadku Dynowa także części powiatu rzeszowskiego. Właśnie dlatego w 1999 roku, po likwidacji województwa przemyskiego, podjęliśmy bodaj jedną z najtrudniejszych decyzji, czyli zmianę tytułu tygodnika z Życia Przemyskiego na Życie Podkarpackie. Niektórzy przemyślanie do dzisiaj nie wybaczyli nam zmiany, ale wybór mieliśmy taki: albo próbujemy pozostać tygodnikiem ponadpowiatowym, albo pozwalamy się zepchnąć do narożnika. W redakcji od zawsze panował sportowy duch, więc zaryzykowaliśmy. Ponadto w Polsce od 1989 roku błyskawicznie (czasem na zasadzie wolnej amerykanki) kształtował się wolny rynek. Dla ogłoszeniodawców możliwość dotarcia do jak najszerszego odbiorcy miała kapitalne znaczenie. I tak po raz kolejny kapitał określił świadomość.

Rewolucja za rewolucją

Redakcję ŻP prowadzę od 1991. W tym czasie wraz z zespołem przeżyłem kilka rewolucji. O pierwszej już wspomniałem, a dotyczyła zmiany nazwy. Druga rewolucja dotyczyła skoku informatycznego. Kiedy zaczynałem, do przemyskiej drukarni (już nieistniejącej) przyfrunęły pierwsze jaskółki nowoczesności, ale  druk nadal odbywał się starą, wysłużoną technologią. Rozpoczęliśmy wydawniczy exodus. Po przemyskiej drukarni przenieśliśmy się do Rzeszowa. Potem do Lublina, Kielc, Tarnobrzega, by zatrzymać się w drukarni w Sosnowcu.



W kolejnych drukarniach szukaliśmy oczywiście lepszej oferty, ale także wyższej jakości druku, a co najważniejsze skrócenia czasu od zesłania ostatnich materiałów dziennikarskich do mementu druku. Obecnie wysyłamy gazetę we wtorek, o godzinie 16, by bladym świtem w środę Życie czekało na naszych Czytelników w kioskach, sklepach, stacjach benzynowych niczym świeże bułeczki. Gdy w redakcji pojawił w połowie 1992 pierwszy komputer, większość z nas patrzyła na niego z przerażeniem. Otrzymaliśmy go od Fundacji Idee, wspierającej wolność słowa i wartości demokratyczne w byłych krajach demokracji ludowej. Potem już poszło.
To w tym budynku od 50 lat powstaje ŻP. Przemyśl, Barska 15. Zapraszamy.

Komputery jak krzesło

Kolejne komputery na zawsze odstawiły do lamusa maszyny do pisania. Wysłużone telefony zastąpiły telefony komórkowe. Aparaty fotograficzne, ciemnie z rzutnikami, kuwetami, koreksy do wywoływania klisz mogą obecnie służyć jako rekwizyty muzealne dla szkolnej dziatwy. Komputery stały się czymś tak powszednim, jak biurko, krzesło, stół. Trafiły pod strzechy. I gdy sądziliśmy, że nie spotka nas już żadna niespodzianka, pojawił się internet, multimedia, komunikatory, chmury, facebooki, instagramy. Informatyczne ćmoje-boje zwykłemu zjadaczowi chleba zapierające dech w piersiach. Obieg informacji nabrał szaleńczego tempa. News pojawia się niemalże w realnym czasie zdarzeń.  I tak zaczęła się w redakcji trzecia – i jak na razie ostania – rewolucja. Odbiera ona spokój wszystkim redaktorom na całym świecie, próbującym bronić pozycji gazet papierowych. My też czynimy podobnie, chociaż od kilku lat prowadzimy także bardzo dobrze funkcjonujący portal internetowy, który wraz z środowym wydaniem ŻP stanowi kompendium wiedzy i informacji z regionu.

 

Widmo rewolucji jednak krąży

Rewolucja była od początku wpisana w historię ŻP. Pierwszy numer ukazał się 8 listopada 1967. Powstał na okoliczność rocznicy rewolucji październikowej. Nasi poprzednicy tworzyli zręby powojennego dziennikarstwa. Na terenie byłego województwa rzeszowskiego z gazet o charakterze regionalno-informacyjnym ukazywały się tylko Nowiny Rzeszowskie. Tak więc przemyskie środowisko kładło podwaliny pod oficjalną działalność dziennikarską w Przemyślu, następnie w regionie. Nie mieli łatwo, ponieważ musieli łączyć uczciwość zawodową z szalejącą cenzurą, dyrektywami partyjnych notabli, wizytami smutnych panów. Ale ŻP stawało się z każdym rokiem gazetą coraz bardziej profesjonalną, przynoszącą bezcenne informacje o życiu społeczności lokalnej. Z Życia mieszkańcy dowiadywali się o budowie nowych osiedli, placów zabaw, zakładów pracy, instytucji kulturalnych. To nasi poprzednicy rozpoczęli wielką podróż w czasie, stawiając pierwsze zdania w kronice życia, Życia Przemyskiego. Za to należą im się słowa uznania i wdzięczności. My przejęliśmy pałeczkę.

Przełomy, przełomy

Od 1989 Życie Przemyskie musiało radzić sobie w nowych, wolnorynkowych warunkach. Z rosnącą konkurencją, z brakiem firm doceniających wartość i znaczenie reklamy w takim nośniku, jakim była gazeta regionalna. W 1990 nowopowstała spółka „Ziemia Przemyska” odkupiła tytuł od Robotniczego Stowarzyszenia Wydawniczego „Prasa, Książka, Ruch”, które za PRL miało monopol na wydawanie prasy. Od tej pory ostra konkurencja i funkcjonowanie na zasadzie być albo nie być na medialnym rynku stało się naszym chlebem powszednim. Obawy o utrzymanie ŻP na rynku okazały się płonne. Przemyśl i inne miasta w regionie przeżywały do końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku progres. Padały co prawda pegeery, ale powstało wiele nowych firm – dużych i małych. Uwolniona energia była kołem zamachowym wielu gospodarczych przedsięwzięć.

Szukaliśmy swojej szansy

Życie Przemyskie również szukało swojej szansy. Otwieraliśmy odziały redakcji w największych miastach województwa przemyskiego. Był taki moment, że zbudowaliśmy przyczółek nawet w Rzeszowie, wprawiając w osłupienie mieszkańców podkarpackiej metropolii. Bo jakże to tak: batiary znad Sanu będą nam tu podskakiwać. Inwestowaliśmy w najnowszy sprzęt komputerowy, najnowsze oprogramowania. W tym czasie zatrudnialiśmy 50 osób.

Można dywagować, czy energia lat dziewięćdziesiątych i duże pieniądze przez lokalne władze, decydentów, polityków, politykierów nie zostały zmarnowane. No ale to temat dla socjologów, politologów i ekonomistów, a nie do jubileuszowego tekstu. W moim odczuciu bardzo straciliśmy po likwidacji województw. Nie myślę tylko o Przemyślu, bo to oczywiste. Moim zdaniem zubożał cały region na korzyść Rzeszowa. Obraz byłby jeszcze ostrzejszy, gdyby nie pieniądze z Unii Europejskiej, które faktycznie ratowały regionalne inwestycje.

Sztafeta pokoleń

Nie wymieniam z nazwiska nikogo. Trzeba by wszystkich, ale to niemożliwe. Łatwo kogoś pominąć, a tego bym nie chciał. Dziękuję poprzednikom. Byli pierwsi i od nich przejęliśmy pałeczkę w wydawniczej sztafecie pokoleń. Biegniemy, wędrujemy, przysiadamy, znowu biegniemy razem z Wami, Drodzy Nasi Czytelnicy. Jesteśmy niczym lustro na regionalnym gościńcu. Odbijamy najwierniej, jak umiemy, Wasze życie, pasje, sukcesy, porażki, radości, smutki, wzloty i upadki. Czasem szybujemy wysoko, czasem walimy głową w mur. Dziękuję wszystkim pracownikom drukarni byłych i obecnej. Kolporterom za sprzedaż ŻP. Pracownikom sklepów, stacji benzynowych, kiosków, listonoszom. Dziękujemy za Waszą życzliwość. Przepraszam za nasze błędy. Przepraszam wszystkie osoby, które z różnych powodów mogą mieć do nas żal. Prowadzenie wydawnictwa – jak każdego przedsiębiorstwa – czasem wymagało decyzji bardzo trudnych, na przykład zwolnień. Przy obecnej sytuacji na rynku wydawniczym były niestety konieczne. Wybaczcie.

Dziękuję wszystkim wolontariuszom, ludziom dobrej woli, darczyńcom, sponsorom, służbom mundurowym, medycznym, pracownikom instytucji samorządowych, sportowych, kultury. Od kilkudziesięciu lat wspieracie działania charytatywne naszej redakcji, a od ośmiu działania Fundacji Życia Podkarpackiego „Podaruj dzieciom radość”. Letnie Pikniki Charytatywne, Mikołajkowe Turnieje, niezliczone akcje pomocowe, wsparcie dla chorych maluchów to Wasze Dzieło, Wasza wspaniała część sztafety. Dziękuję w imieniu 750 dzieci.

Kłaniam się nisko wszystkim, z którymi mam przyjemność od lat pracować. Dzień po dniu. Od środy do środy. Dziękuję za Wasze zaangażowanie, kreatywność. Za nieprzespane noce, gdy trzeba było po całych nocach pracować. Za poświęcane świątki, piątki i soboty. Dziękuję za wyrozumiałość, za wsparcie od Was – całego zespołu Życia Podkarpackiego. Razem z naszymi Czytelnikami tworzycie wspaniałą historię Życia. Dziękuję osobiście, a także w imieniu władz spółki Ziemia Przemyska. Wędrujmy razem dalej.
3 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
kasander 84.10.223.118 08.11.2017

Jubileusz jubileuszem, ale czuć niedosyt!

Szanowni Redaktorzy!
Chlubicie się tym jubileuszem tylko jakoś mało eksponujecie, że prawie połowę (22 lata) swojej historii to służyliście komunie! Powstaliście jeszcze za Gomułki. Byliście organem partyjno-esbeckim, mieliście "szerzyć wyższość ustroju socjalistycznego wśród ciemnego luda", tu na dole, w terenie.

Jeszcze żyją dawni "prowadzący", z łatwością potwierdzą, że te ponad 20 lat z rzetelnym dziennikarstwem niewiele miało wspólnego.

Jedno zdanie:
>>Nie mieli łatwo, ponieważ musieli łączyć uczciwość zawodową z szalejącą cenzurą, dyrektywami partyjnych notabli, wizytami smutnych panów.<< - to trochę mało.
Propagowaliście idee i "jednolite linie" uznane dziś za zbrodnicze i przestępcze.
Rzetelność nakazywałaby odciąć się od tego, liczyć od nowa swoją tradycję.
Co będzie jak obecna władza, "dojna zmiana" - której teraz przytakujecie (czasami coś dla przyzwoitości skrytykujecie lekko), wzorem ustawy dezubekizacyjnej nie zaliczy Wam tamtych lat do Waszej historii, do emerytury?

Też nie będzie lamentu, przyjmiecie to w ciszy i spokoju?

Będziecie "chwalić Boga"?

user
uytgfds 5.173.223.124 08.11.2017

Była porządna gazeta a została taka nie uwłaczając nikomu taka  regionalna Pani Domu

user
Miki 178.37.153.171 12.11.2017

Trudno obarczać obecnego redaktora naczelnego odpowiedzialnością za to, że przez szereg lat Życie Przemyskie było czy raczej usiłowano zrobić z tej gazety tubę propagandową partii komunistycznej. Bo trzeba to uczciwie przyznać, że Zbigniew Ziembolewski, mimo że sam komunista, starał się bronić gazety, aby  nie stała się tubą propagandową PZPR. Czytam ŻP odkąd pamiętam. Moje gratulacje dla całej redakcji i życzenia następnych 50 lat. Jednak bardzo ale to bardzo bardzo brakuje mi jednej rzeczy a mianowicie digitalizacji i udostępnienia w internecie dotychczasowych wydań ŻP i to od 1967r. Dlaczego możliwe było zdigitalizowanie np Nowin? A ŻP to nie tylko gazeta. To kronika życia Przemyśla i jego mieszkańców z ostatniego pół wieku. I nie wierzę, że przy tylu instytucjach, które działają w Przemyślu, zdigitalizowanie ŻP było przedsięwzięciem przekraczającym możliwości. Warto to zrobić na 50 lecie. Okolicznościowy artykuł to stanowczo za mało a przede wszystkim będzie to ulotne. 

nr 46/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium