Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 337/2016, Piątek 2 grudnia 2016 r., Pauliny i Balbiny
Opublikowano
Jarosław
Zafascynował go Bruce Lee. Opracował własną sztukę walki – semen-su [WIDEO]
Rozmowa ze Sławomirem Semeniukiem, licencjonowanym instruktorem samoobrony, na co dzień zajmującym się trenowaniem sztuk walki.
fot. Bogusława Pajda
Sławomir Semeniuk to licencjonowany instruktor samoobrony.

Czym są dla Ciebie sporty walki?

– To moja życiowa pasja, dążenie do perfekcji. Trenując, uspokajam się psychicznie i daję upust emocjom. Mając 12 lat, bardzo chciałem się nauczyć sztuk walki i oglądałem filmy, by obserwować walkę rozgrywającą się na ekranie. Zauważyłem, że bójki zaczynają się od zaskoczenia.
Kto pierwszy uderzy, ten najczęściej wygrywa. Teraz wiem, że rozmawiając z agresywnym przeciwnikiem, zawsze trzeba zachować odpowiedni dystans, by nie narazić się na uderzenie. Kluczem do perfekcji jest samozaparcie i siła woli. Moja pasja z dzieciństwa przekształciła się w chęć szkolenia innych w celu zostawienia po sobie śladu. Zdobyłem uprawnienia instruktora samoobrony. 

Na kim się wzorowałeś?

– Na Brusie Lee. Zafascynowała mnie jego szybkość, dynamika i koordynacja całego ciała. Nie chciałem nikogo naśladować, tylko iść własną drogą, ponieważ ważne jest to, co się samemu wypracowało. Jestem osobą skromną, która nigdy się nie ujawniała. Do wszystkiego w życiu doszedłem sam dzięki swojej ciężkiej pracy. Osiągnąłem coś niebywałego – stworzyłem własny styl walki. Opracowywałem wszystkie techniki, które wykonywane są całym ciałem: bloki, uderzenia. Trenuję od 35 lat i cały czas się rozwijam. Jest to całkiem nowa sztuka walki o nazwie semen-su.

Na czym się opiera?

– Jest podobna jest do kung-fu chińskiego. Bardzo niebezpieczna, gdyż ciosy trafiają w punkty witalne, stawy. Opiera się na ataku przez zaskoczenie. Aby szybko zaatakować, nie wolno sygnalizować uderzenia. Ten styl uczy również samoobrony i samodyscypliny, uspokaja umysł poprzez odrzucenie agresji. Człowiek staje szczęśliwszy i zapomina o problemach dnia codziennego.

fot. Bogusława Pajda
Saławomir Semeniuk podczas treningu z uczniami.

Czy masz naśladowców?

– Semen-su interesują się ludzie w różnym wieku. Także dziewczyny, bo moja sztuka obrony nie wymaga użycia siły. Aby dostać się na moje kursy, kandydaci muszą przejść rozmowę. Nie każdego zaakceptuję. Skupiam tylko spokojnych i zrównoważonych. Kiedy dowiaduje się, że ktoś jest agresywny, automatycznie przestaje u mnie trenować, aby nikogo nie skrzywdzić. Ćwiczymy dla siebie. 

Kogo szkolisz?

– Zwykłych ludzi, w tym wojskowych, policjantów, ochroniarzy, biznesmenów, lekarzy. Zainteresowanie jest duże.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium