Życie Podkarpackie nr 49/2019 Życie Podkarpackie nr 49/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2019, Poniedziałek 9 grudnia 2019 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Przemyśl
W tej lidze nic nie ma darmo. Krok od kompromitacji
Przemyślanie wyszli na parkiet z przekonaniem, że młody rywal padnie na kolana i bez gry poprosi o jak najniższy wymiar kary. Problem w tym, że dla wyznawców trawestacji słynnego powiedzenia „czy się stoi, czy się leży, komplet punktów się należy” nie ma w tej lidze miejsca. Doprawdy niewiele brakowało, aby główny kandydat do awansu skompromitował się…
fot. Kamil Krukiewicz
Brak Tomasza Kulki nie był żadnym usprawiedliwieniem dla bylejakości, jaką zaprezentowali przemyślanie w spotkaniu z rezerwami Orlen Wisły Płock.
Przemyślanie grali źle. Wolno, przewidywalnie, bez potrzebnej zmiany tempa prowadzonych akcji, zbyt luźno w defensywie. Bardzo nieskutecznie. Popełniali ogrom niewymuszonych błędów. Od samego początku. Nie przykładali się do żadnego ważnego elementu gry w piłkę ręczną. Nie ma się więc co dziwić, że „młode wilki” z Płocka, którym bardzo zależało na pokazaniu się, którzy nie mieli kompletnie nic do stracenia, górowali nad gospodarzami. Dość powiedzieć, że od inauguracyjnego trafienia Macieja Kubisztala, do 21. min goście wciąż mieli przewagę. Niedokładni w ataku miejscowi na siłę zrobili bohatera z Jakuba Kozłowskiego. Nie wykorzystali dwóch rzutów karnych. Słabo spisywali się bramkarze.

W 21. min, po trafieniu Pawła Stołowskiego, wyszli na drugie w tym spotkaniu prowadzenie 10:9. W 27. min nie pomylił się Maciej Kubisztal i przemyślanie uciekli na dwie bramki – 14:12. Z taką przewagą zeszli do szatni.

Wydawało się, że w II połowie zagrają na swoim normalnym poziomie. Że przestaną pozorować walkę i zabiorą się wreszcie do solidnej pracy. I pierwsze 10 minut na to wskazywało. Grali bardziej różnorodnie, szukali ciekawych rozwiązań w ofensywie. Nieco tylko zwiększyli intensywność w grze obronnej. Pokazali, że piłka ręczna to w zasadzie prosta gra, gdy się do niej przykłada, gdy przestaje się kombinować. W bramce pojawił się wspomniany A. Iwasieczko i pomógł kolegom w zdobyciu sporej przewagi. Sporej, bo w 40. min, po trafieniu Macieja Kubisztala, przemyślanie uciekli rywalowi na 26:19. To, co się stało potem, trudno racjonalnie wytłumaczyć. Zamiast spokojnie kontrolować spotkanie, pozwolili sobie na tak fatalny fragment, że włosy stawały dęba. Tak doświadczony zespół nie ma prawa nie poradzić sobie ze zmianą systemu gry w obronie rywala. Płocczanie stanęli 3-3 i wprowadzili taki bałagan w szeregach czuwajowców, że w 49. min doprowadzili do stanu 29:28! Wyglądało to fatalnie i z niby łatwego (oczywiście przy odpowiednim podejściu do swoich obowiązków) spotkania zrobił się horror. Trzeba było ratować sytuację, aby nie doszło do najgorszego. W 54. min trafił K. Bajwoluk i zrobiło się nieco spokojniej – 33:29. Ale to nic nie nauczyło gospodarzy. Do końca musieli drżeć o wynik. Podziękować powinni Adamowi Iwasieczce, który obronił dwie piłki w bardzo ważnych momentach.

 

SRS Czuwaj Przemyśl – Orlen Wisła II Płock 35:33 (17:15)
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Iwasieczko, Sar – Kielar 0, Guzdek 0, K. Kroczek 0, Biernat 5, Stołowski 3, Kubik 1, Bajwoluk 6, M. Nowak 3, Pedryc 5, Maciej Kubisztal 8, Michał Kubisztal 4, A. Nowak 0.
Orlen Wisła II: Rybicki, Kozłowski – Zagroba 1, Wawszczak 0, Lemanowicz 3, Goleniewski 8, Fuksiński 1, Mierzwicki 2, Glinka 4, Ciećwierz 2, Grabowski 1, Sowul 8, Dybiec 2, Hewlak 0, Jankowski 2, Brzeziński 0.
Sędziowali: Jakub Czochra (Zwierzyniec), Michał Szpinda (Zamość). Kary: SRS Czuwaj – 12 min; Orlen Wisła II –14  min. Widzów: 250.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium