Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 344/2016, Piątek 9 grudnia 2016 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Przemyśl
Polonia Przemyśl o krok od finału wojewódzkiego Pucharu Polski
Bardzo dobry, kto wie czy nie najlepszy w tym roku, pojedynek rozegrał lider IV ligi Polonia Przemyśl, która w półfinale wojewódzkim Pucharu Polski rywalizowała dzisiejszego (13 maja br.) popołudnia z trzecią ekipą III ligi Resovią Rzeszów. Awans do finału wywalczyli rzeszowianie, ale długimi fragmentami byli w poważnych opałach.
fot. Łukasz Delmanowicz
Jakub Kokoć (z lewej) wrócił do składu Polonii i w meczu z Resovią nie popełnił większego błędu.

III-ligowiec zawitał na ulicę Sanocką w pełnym zestawieniu. Przedmeczowe zapowiedzi były jasne: nie ma odpuszczania, gramy o awans do finału. W I połowie goście zdominowali grę w środku pola. Pokazywali wyższą kulturę gry, ładniej i szybciej operując piłką. Przewyższali przemyślan warunkami fizycznymi. IV-ligowiec z początku ustawił się defensywnie, stąd można było odnieść wrażenie, że grał nieco bojaźliwie. Przegrywał walkę w środku pola, więc próbował inicjować akcje długimi podaniami. Na niewiele się to zdało, przyjezdni bowiem wygrywali niemal każdy pojedynek powietrzny. Sęk w tym, iż mimo sporej przewagi optycznej, rzeszowianie nie stworzyli w I połowie w zasadzie żadnej groźnej sytuacji pod bramką Piotra Krzanowskiego. Oprócz sytuacji z 25. min, kiedy błąd w bocznym sektorze boiska wykorzystał Dziedzic, dokładnie dośrodkował na głowę Ciećki, który ładnym uderzeniem zdobył prowadzenie. W miarę upływu czasu przemyślanie grali coraz odważniej. Zaczęli niwelować przewagę fizyczną niesłychaną walką, zaczęli zacierać ślady wcale nie wielkiej różnicy umiejętności technicznych. W 43. min aktywnie grający Damian Barszczak zdecydował się na indywidulaną akcję, wpadł w pole karne i mocno zagrał wzdłuż pola bramkowego. Tam znalazł się Paweł Sedlaczek i klatką piersiową wbił piłkę do bramki.
W II połowie żadnej różnicy już nie było. Ba, lepszym zespołem byli przemyślanie. Popularnym „Pasiakom” coraz bardziej zaczęły doskwierać problemy motoryczne. Zaczęli coraz częściej przegrywać pojedynki jeden na jeden. Gdyby w 46. min Świst i w 48. min Barszczak byli ułamek szybsi i dokładniejsi w polu karnym, mając praktycznie sytuacje sam na sam, III-ligowiec do nikogo nie mógłby mieć pretensji że przegrywa. Przemyślanie chyba jednak zbyt optymistycznie podeszli do sprawy, bo nieco zaniedbali tyły. Słabnący w oczach rzeszowianie czekali na dogodną okazję i doczekali się w 56. min. Kacper Rop sprytnie wyszedł sprzed obrońców, znalazł się sam na sam z Krzanowskim i na raty odzyskał dla Resovii prowadzenie. Od tego momentu III-ligowiec zaczął bronić wyniku. Gospodarze natarli ze zdwojoną siłą i uzyskali sporą przewagę. Okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Nieźle funkcjonowały boki defensywy i pomocy wśród przemyślan. Wiele dało wprowadzenie na murawę błyskotliwego Mateusza Kalawskiego, który zanotował naprawdę przedni występ. W 63. min po wrzucie z autu Barszczaka brak komunikacji w polu karnym Resovii sprawił, że Mateusz Wanat – zaskoczony – trafił piłką w słupek. W 75. i 78. min popularny „Smoła” za bardzo zwlekał z decyzją, mając wyborne okazje. W 90.+1 min bliski szczęścia był… Piotr Krzanowski, który powędrował pod bramkę Resovii i główką minimalnie posłał piłkę obok słupka. Kiedy wydawało się, że rzeszowianie dowiozą korzystny wynik do końca meczu, w trzeciej minucie doliczonego czasu gry jeden z nich ok. 35 m od bramki Pietryki sfaulował Kalawskiego. Piłkę ustawił grający trener Paweł Załoga i fantastycznym, piekielnie mocnym uderzeniem doprowadził do wyrównania. Doszło do dogrywki.
W jej pierwszej części obraz gry nie uległ zmianie. Wyżej notowani rzeszowianie wyraźnie ustępowali gospodarzom. W 95. min w znakomitej sytuacji znalazł się Piotr Kuźniar, ale nieco „przestraszył się” sytuacji i strzelił wysoko nad poprzeczką. W 97. min po kolejnym solowym wjeździe w pole karne Barszczaka, centymetry dzieliły Kalawskiego od wpakowania piłki do siatki. W drugich 15 minutach gospodarze zwolnili tempo, a rzeszowianie nie kwapili się za bardzo do ataku. W 114 . min padło jednak rozstrzygnięcie. Akcję przeprowadziła dwójka rezerwowych. Sadecki zagrał w pole karne, gdzie sprytnie znalazł się pozostawiony bez opieki Szymon Kaliniec i mimo rozpaczliwej interwencji Krzanowskiego trafił do siatki.
Przemyślan nie stać już było na skuteczną odpowiedź, ale zasłużyli na ogromne brawa za ambicję i serce włożone w ten pojedynek.

Polonia Przemyśl – Resovia Rzeszów 2:3 (2:2, 1:1)
Bramki: 0:1 Ciećko 25. min, 1:1 Sedlaczek 43. min, 1:2 Rop 56. min, 2:2 Załoga 90.+3 min, 2:3 Kaliniec 114. min.
Polonia: Krzanowski – Kuźniar, Kokoć, Załoga, Jaroch – Tabisz – Barszczak, Sedlaczek (75. Mikulec), Wanat, Owczar – Świst (71. Kalawski).
Resovia: Pietryka – Tabaka, Makowski, Baran, Szkolnik (68. Sadecki) – Pyrdek (46. Kaliniec), Daniel (46. Fedan), Sękowski, Dziedzic (86. Konefał) – Rop, Ciećko (59. Róg).
Sędziował: Tomasz Jagieła (Krosno). Żółte kartki: Kokoć, Sedlaczek, Barszczak oraz Sękowski, Dziedzic, Makowski i Kaliniec. Widzów: 300.

1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Polonista 83.6.238.183 14.05.2015

BRAWO POLONIA!

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium