Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 342/2016, Środa 7 grudnia 2016 r., Marcina i Ambrożego
Opublikowano
Przemyśl, Region
Święta, wiosna
Kiedy nadchodzi Wielkanoc i wiosna, pojawia się też nadzieja. Na lepsze samopoczucie, uśmiech i większy dystans do tego, co dzieje się dookoła. Z wyjątkiem przyrody. Do tej trzeba podejść blisko i przyjrzeć się jej dokładnie. Choć wiosna w kalendarzu wybiła, w realu pojawia się z pewną dozą nieśmiałości. Widziałem eskadrę dzikich gęsi, która sunęła po nieboskłonie, radośnie gęgając.
Ktoś widział w ogrodzie białe kwiatki, inny żółte i jest to komunikowane z zacięciem sensacyjnym. Cierpliwości. Jak święta – to śniadanie i stół. Ujął mnie XVI-wieczny opis tego terytorium, sporządzony przez rajcę krakowskiego Mikołaja Chroberskiego. „Stół okrągły, na środku, wielki, dębowy, żeby stu ludzi wygodnie siadło i jadło. Obrus na nim wielki, ale w krzyż zaszywany. Na sześciu misach srebrnych, roboty wspaniałej, mięsiwa wędzone wieprzowe, z zad. Na drugich sześciu dwoje prosiąt, kiełbasy najmniej po cztery łokcie długie, a dziwnie pachnące i koloru krokoszowego, ustrojone rzędami jaj święconych i pisanek pomalowanych w przeróżnej barwie, ale najwięcej na rakowe. Figury z ciasta przedniego, wyobrażające dziwne zabawne historyjki”. I tak dalej. Dzisiaj, kiedy wszystko można kupić w supermarketach, brzmi to wspomnienie dość osobliwie. Á propos wspomnień. 

Z późnego dzieciństwa pamiętam swoją niecierpliwość za stołem. Kiedy wreszcie pozwolono mi wyjść, zaczynała się jazda. Oblewanie i strzelanie. Cała ulica Smolki rozbrzmiewała kanonadą. Chrystus zmartwychwstał i trzeba było to oznajmić  wszem i wobec. Puszka, w niej karbid, trochę śliny. Całość unieruchomić butem i przypalić. Huk niemożebny, zwłaszcza w kamienicznym korytarzu. Polewanie wodą, szczególnie płci pięknej,  to była osobna atrakcja. Wersja humanitarna – z gumowej gruszki. Woda i ogień. Współczuję tym, którzy musieli wtedy przejść przez Smolki. Każda tradycja ma swoje granice. Wiosna to czas szczególny. Jak mało sympatyczna larwa przepoczwarza się w pięknego motyla, tak szarobury krajobraz po niby-zimie przemienia się w kolorowy świat. Ptaki śpiewają i pachnie bez. Permanentne lanie wody zamienia się na chwilę w dyngusa, a robienie sobie z kogoś jaj – w malowanie jajek. Po prostu – przemiana.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium