Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 345/2016, Sobota 10 grudnia 2016 r., Julii i Daniela
Opublikowano
Region, Pruchnik
Co się działo w knajpie na Rynku
Przed nami jesienne szarugi i długie zimowe wieczory, dobry czas, żeby sięgnąć po książkę Wandy i Jerzego Lizaków, zatytułowaną Sentymentalna podróż do dawnego Pruchnika.

Trochę chęci, wyobraźni i przenosimy się do Pruchnika, którego już nie ma, a tam trochę śmieszno, trochę straszno. Na przykład w 1924 roku rada gminy uznała, że miejscowe psy są skuteczniejsze od policji i nie uchwaliła podatku od psów. Oczywiście decyzja rady nie wystawia najlepszej opinii ówczesnej policji. Dwa lata wcześniej na wniosek starostwa w Jarosławiu odebrano hrabinie z Dzieduszyckich Szembekowej pozwolenie na wyszynk, który wydzierżawiła. Powód przedstawił jeden z radnych: – W propinacji bezustannie rozpija się mieszkańców miasta i okolicznych wiosek, w wyniku czego dochodzi nie tylko do awantur i bójek, a nawet mają miejsce takie rzeczy, jakie wyprawia się w domach nierządu.

No cóż, czasy się zmieniły i dzisiaj takimi sprawami zajmują się gminne komisje do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych. Oczywiście w książce jest też wiele historii, z których pruchniczanie powinni być dumni i sporo postaci, których sylwetki autorzy ciepło przedstawiają co kilka stron.

Bohaterowie, artyści, mieszczanie zasłużeni dla miasta, księża, lekarze, strażacy, harcerze, jest nawet miejscowy nosiwoda Antek Adamczyk, którego nazywali Bałanda. Do tego jeszcze fotografie, niektóre pochodzące sprzed stu lat. To nic, że często technicznie niedoskonałe. Wystarczy popatrzeć, jak wyglądał targ na Rynku, żeby sobie wyobrazić ten gwar targujących się i zapach kilkudziesięciu koni. Autorzy książki na szczęście nie mieli ambicji stworzenia dzieła historycznego. Z zasłyszanych anegdot, z rozmów ze starszymi mieszkańcami, z rodzinnych historii, pożółkłych dokumentów powstał obraz życia miasteczka na przestrzeni jednego wieku. Polecam nie tylko mieszkańcom Pruchnika. Warto coś o tym typowym galicyjskim miasteczku wiedzieć, a potem koniecznie wybrać się do Pruchnika, żeby zobaczyć, gdzie w Rynku była owa propinacja, w której działy się wszeteczeństwa, a także zwiedzić wiele innych ciekawych miejsc.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium