Życie Podkarpackie nr 21/2017 Życie Podkarpackie nr 21/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 144/2017, Środa 24 maja 2017 r., Joanny i Zuzanny
Opublikowano
Brygada pracy socjalistycznej
Zapewne starsi czytelnicy pamiętają słusznie minione czasy, kiedy przed zakładami pracy stały gablotki, w których widniały fotografie przodowników uczestniczących we współzawodnictwie brygad pracy socjalistycznej. Młodszym czytelnikom wyjaśniam, że z grubsza polegało to na tym, żeby pracę przewidzianą na miesiąc wykonać w trzy tygodnie.

To nic, że mur postawiony w takim tempie był krzywy, albo w nowo wybudowanym bloku znajdowano betoniarkę zamurowaną w jednym z pomieszczeń. Ważne było, że do komitetu poszedł meldunek o wykonaniu zadania. Od tamtych czasów wiele się zmieniło, ale jeszcze tu i ówdzie istnieją brygady pracy socjalistycznej. Pewien mieszkaniec stolicy, któremu spodobało się na Podkarpaciu, kupił w R. stary dom i chciał go wyremontować. Ponieważ wszystkie większe firmy budowlane miały już swoje plany, pozostało mu szukać lokalnych wykonawców i trafił na niejakiego Ryszarda W., który chwalił się, że ma brygadę, co to na cacy wyremontuje chałupę. Uzgodniono szczegóły, właściciel wpłacił zaliczkę i brygada wzięła się za robotę. Trzy tygodnie później właściciel przyjechał na weekend, żeby sprawdzić postępy robót. To, co zobaczył przypominało scenografie do filmu o powstaniu warszawskim, czyli zupełna ruina. Trochę się zmartwił, ale nie znając się na budowlance pomyślał, że tak ma być. Ryszard W. obecny stan rzeczy tłumaczył fatalnym stanem budynku i zapewniał go o dotrzymaniu terminu. Kiedy przyjechał następnym razem zaniepokoił się na dobre, widząc, że w podstawionym kontenerze jest więcej butelek niż gruzu. 

Rozmowa z Ryszardem była niemożliwa, ponieważ ten był zupełnie wczorajszy. Tydzień później właściciel przyjechał znowu, tym razem z biegłym, który miał ocenić stan robót. Na placu budowy zastali dwóch pracowników, którzy spali sobie w najlepsze zmorzeni nadmiarem piwa. W tej sytuacji właściciel wezwał policję. Funkcjonariusze spisali fachowców z brygady Ryszarda przebywających w miejscu pracy w stanie nietrzeźwym, a właściciel powiadomił nadzór budowlany. Inspektor po obejrzeniu budowy stwierdził, że stan budynku na skutek źle prowadzonych prac remontowych grozi katastrofą budowlaną i zakazał wstępu na teren budowy. W tej sytuacji właściciel, mając czarno na białym, że budynek został zdewastowany, skierował sprawę do sądu. 
1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Robert 80.215.76.201 03.09.2016

Przecież dzisiaj jest co druga osoba takim przodownikiem pracy. Każdy kto pracuje na budowie wie o co chodzi,robota która ma trwać 2 miesiące ma być zrobiona w miesiąc,bo szef nie zarobi i nie będzie wypłaty. Szybko,Tanio, Byle jak. 

Sonda
Kiedy musisz skorzystać z pomocy lekarza specjalisty, to...
  • Decyduję się na NFZ, czekam w kolejce
  • Nie czekam, idę do lekarza prywatnie
  • To zależy. Raz NFZ, raz prywatnie
nr 21/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium