Życie Podkarpackie nr 38/2017 Życie Podkarpackie nr 38/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 267/2017, Niedziela 24 września 2017 r., Gerarda i Teodora
Opublikowano
Pierwszy raz
W życiu tak już jest, że zawsze musi być jakiś pierwszy raz. Taki prapoczątek. Pewnie każdy z nas ma taki swój pierwszy raz (niektórzy nawet mają po kilka pierwszych razów), o którym długo się pamięta, albo jak najszybciej chce zapomnieć.

W przypadku Marka, Irka i Fabiana będzie bardziej ta druga ewentualność. Wszyscy mają po siedemnaście lat, są mieszkańcami jednego z niewielkich miast na Podkarpaciu. Do niedawna uczyli się w tej samej klasie w dwuletniej szkole przyzakładowej, ale instruktorzy się na nich uwzięli i chłopcy solidarnie rzucili szkołę. Nie mając na karku nauki, zaczęli żyć pełnią życia. Tylko taka pełnia trochę kosztuje, chyba że zostaje się pustelnikiem i medytując w górskim szałasie, osiąga nirwanę. Nasi bohaterowie nie tracili czasu na medytację, a często nawet na myślenie i dlatego znaleźli się w kryminałku, co i tak dobrze, bo mogli w kryminale. Ale do rzeczy. W kwietniu chroniczny brak kasy zmusił ich do wysiłku umysłowego i uradzili, że będą zarabiać na granicy w charakterze mrówek. Debiut nie był zbyt udany. Sponiewierani wrócili w nocy z Medyki, pieszo, bo taksówka pochłonęłaby ich cały zysk z wyprawy. Po drodze opróżnili butelkę wódki i obiecali sobie, że nigdy więcej. Drugim pomysłem był skok, ale taki, który przyniesie im godziwy zysk. Oczywiście bank nie wchodził w rachubę, tacy głupi to nie byli. Miał to być skok na warsztat mechaniczny, dobrze wyposażony w zestawy elektronarzędzi. Ten debiut również się nie udał. 

Najpierw Irek paskudnie rozharatał sobie rękę, kiedy próbował przez wybite okienko sięgnąć do zasuwy. Kolega, włażąc przez otwarte już okno, zahaczył o jakiś gwóźdź i rozdarł kurtkę, z której, jak się potem okazało, wypadła mu komórka.  Przyświecając sobie zapalniczkami, przez kilka minut buszowali po warsztacie, pakując do plecaków co lepsze narzędzia. Nagle któryś się zreflektował i krzyknął: – Uwaga, tu może być kamera! Rzucili się szukać kamery ukrytej gdzieś pod sufitem, a któryś wpadł na pomysł, żeby wyłączyć prąd i kiedy gmerał przy tablicy rozdzielczej, włączył się alarm. W tej sytuacji zatrzymanie sprawców przez policję było kwestią paru godzin. Już na komendzie każdy z nich swoje zeznania zaczynał od zapewnienia, że to naprawdę pierwszy raz i akurat w tym przypadku policjanci im wierzyli.jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Co myślisz o banerach antyaborcyjnych pojawiających się w przestrzeni miejskiej?
  • Są szokujące i takie powinny być reklamy prezentowane publicznie
  • Popieram ruch antyaborcyjny, ale takie wystawy powinny się pojawiać tylko w galerii
  • Tak wstrząsające reklamy nigdy nie powinny być eksponowane na ulicach
  • Nie mam zdania
nr 38/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium