Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 342/2016, Środa 7 grudnia 2016 r., Marcina i Ambrożego
Opublikowano
Nieudane imieniny
Marian obchodził imieniny 30 kwietnia, a ponieważ w tym roku była to sobota, jubilat zaprosił na wieczór kilkoro znajomych z pracy. Niektórzy przyszli z osobami towarzyszącymi i towarzystwo razem liczyło siedem osób. Atmosfera w miarę spożywania robiła się coraz luźniejsza. Jedni goście oglądali na komputerze zdjęcia z wakacyjnych wycieczek Mariana, inni dyskutowali zawzięcie o polityce. Wprawdzie gospodarz postarał się o to, by stół był pełny, ale jak to zwykle bywa, w pewnym momencie zabrakło trunków i trzeba było uzupełnić zaopatrzenie.

Wtedy na ochotnika zgłosił się Robert W., którego przyprowadziła jedna z koleżanek gospodarza. Wyprawa do stacji paliw zajęła mu czterdzieści pięć minut i towarzystwo mogło balować dalej. Gdzieś tak po północy wszyscy mieli już dosyć. Zaczęło się zamawianie taksówek i goście się rozjechali. Marian tylko przewietrzył mieszkanie i – jak długi – padł w piernaty. Następnego dnia była niedziela, więc mógł odpocząć po gościach. W poniedziałek, po pracy zahaczył o bankomat, żeby uzupełnić kasę, ale maszyna nie wypłaciła ani złotówki, a na ekranie pokazał się komunikat, że stan konta wynosi zero złotych. Marian pamiętał dokładnie, że na koncie powinno być jeszcze dwa tysiące, ale pomyślał, że zawiódł system bankowy. Chcąc to wyjaśnić, następnego dnia już o ósmej pojawił się w swoim banku. Uprzejma pracownica sprawdziła w komputerze i okazało się, że konto naprawdę jest czyste, bo ostatnie dwa tysiące zostały wypłacone cztery dni wcześniej.  Marian nie należy do ludzi roztrzepanych i był pewien, że żadnej wypłaty nie dokonywał i nikomu nie dawał swojej karty, 

więc poczuł się okradziony, o czym natychmiast powiadomił policję.  Szybko ustalono, o której godzinie i z którego bankomatu ktoś wybrał kasę. Wtedy Marian przypomniał sobie, że dokładnie o tej porze Robert poszedł po wódkę i podzielił się tą wiedzą z policjantami. Dodał też, że kartę miał w portfelu, który tkwił w kurtce wiszącej w przedpokoju. W portfelu była też kartka z kodem PIN. Sprawa była więc jasna. Robert jeszcze tego samego dnia został zatrzymany i przyznał się do kradzieży. Niestety pieniędzy już nie udało się odzyskać, ale od tamtej pory Marian nauczył się na pamięć kodu, a ze znajomymi spotyka się tylko w lokalach.
jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium