Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 340/2016, Poniedziałek 5 grudnia 2016 r., Kryspina i Saby
Opublikowano
Trafiła kosa na...
Siłownie to takie osobliwe miejsca, gdzie ludzie przychodzą żeby na różnych narzędziach tortur wyciskać z siebie siódme poty. Ale czego się nie robi żeby, jak w przypadku pań zgubić oponkę, albo brzuch mieć jak strucla zasupłany – tak w wierszu o „konkursie piękności męskiej” napisała Szymborska.
Jerzy dbał nie tylko o brzuch, ale o rzeźbę całego ciała. Jeden kurczak dziennie, łyżeczka koksu, potem cztery godziny na siłowni i godzina przed lustrem. Do Pudzianowskiego jeszcze trochę mu brakowało, ale sylwetkę miał już na tyle dobrą, że bez problemów zatrudnili go jako bramkarza w jednej z dyskotek. Ponad sto kilo wagi i odpowiednia postura zapewniały skuteczność wśród tłumu szalejących małolatów. Zdarzało się, że Jurek hurtem wyrzucał z lokalu pięciu podpitych młodzieńców. Z czasem nabrał takiej pewności siebie i manier, że lepiej mu było z drogi ustąpić. Aż razu pewnego trafiła kosa na kamień, a zdarzyło to się nie na dyskotece, tylko pod siłownią, w której pakował. Wyszedł po paru godzinach ćwiczeń mocno nabuzowany i zobaczył, że ktoś mu zastawił auto zaparkowane na chodniku. Wrócił do siłowni, żeby zapytać, co za palant zablokował mu brykę, ale okazało się, że to nikt z klientów. Wrócił Jurek na ulicę i z wściekłością kopnął kilka razy w oponę auta, które blokowało mu wyjazd. Spróbował popchnąć trochę zawalidrogę, ale auto było za ciężkie. Już miał wrócić do siłowni, żeby poprosić o pomoc kilku kolesi, kiedy nadszedł właściciel. – Sorry, zatrzymałem się na minutę, a potrwało trochę dłużej. Już odjeżdżam – tłumaczył się mężczyzna raczej mikrej postury i o głowę niższy od Jurka.
Tymczasem w Jurku już się gotowało. Podszedł do mężczyzny, który już wsiadał do auta, wyciągnął zza kierownicy i ryknął takimi bluzgami, że klienci siłowni podeszli do okien. Wtedy stało się. Jurek zamachnął się, ale mężczyzna błyskawicznymi zareagował. Trzema ciosami w tułów sprawił, że Jurek zatoczył się i oparł o ogrodzenie. Wtedy tamten wsiadł spokojnie do auta i odjechał. Jurek ocknął się i postanowił go dogonić. Udało mu się to po kilku minutach na jednym z osiedli. Podbiegł do tego, który tak go załatwił i powiedział, że nie ma o to żalu, ale gotów jest dać tysiąc złotych za to, żeby go nauczył takich ciosów. Usłyszał, że owszem, ale to potrwa trzy lata. No cóż? Została mu tylko siłownia.


jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę