Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 345/2016, Sobota 10 grudnia 2016 r., Julii i Daniela
Opublikowano
O jedno zdjęcie za dużo
Był sobotni poranek, kiedy właściciel nowiutkiego audi zszedł na osiedlowy parking. Przepchał się przez ciasno poustawiane auta i kiedy dotarł do swojej bryki, zdębiał z wrażenia. Prawe lusterko zwisało smętnie na kablu, a na drzwiach była czarna smuga i niewielkie wgniecenie. Rozglądnął się dookoła i wtedy zauważył, że sąsiednie auto też ma urwane lusterko, tyle, że lewe.

Nie bardzo wiedział, co w tej sytuacji począć. Wiedząc, kto jest właścicielem tego auta, wrócił do bloku, żeby powiadomić go o szkodzie. Pięć minut później obaj oglądali swoje uszkodzone samochody i wtedy zauważyli na asfalcie niewielkie brunatne plamy prowadzące w kierunku śmietnika. Połamane lusterka i ślady krwi – to wystarczyło, żeby wezwać policję. Policjanci opisali szkody i sfotografowali lusterka i dopiero wtedy zainteresowali się śladami krwi, które kończyły się zaraz za śmietnikiem. Wtedy jeden z funkcjonariuszy zaczął dopytywać o monitoring. Okazało się, że takowy był. Podczas przeglądania nagrań z nocy okazało się, że kamera nie obejmuje akurat tego miejsca, w którym stały uszkodzone auta. Szesnaście minut przed północą obiektyw kamery zarejestrował sylwetkę mężczyzny w białej koszulce, który wybiegł spomiędzy aut i pobiegł wzdłuż bloku. Niestety administrator widocznie oszczędzał na sprzęcie, bo czarno-biały obraz był na tyle niewyraźny, że nie sposób było rozpoznać twarzy biegnącego mężczyzny.  Policjanci zatrzymali płytę z nagraniem, zaprosili obu poszkodowanych do komendy na poniedziałek i odjechali. 

Po osiedlu wieść o krwawym zdarzeniu na parkingu rozeszła się lotem błyskawicy i ludzie zaczęli plotkować o wojnie gangów. Szkoda, że nie mogę ujawniać tajników policyjnej pracy, ale tydzień później już znani byli sprawcy. Najpierw policjanci dotarli do dziewiętnastolatka, którego zarejestrowała kamera. Mieszkał w sąsiednim bloku i zaskoczony wizytą mundurowych powiedział wszystko, jak na świętej spowiedzi. Otóż tamtego wieczoru zaczaił się na parkingu na swojego młodszego kolegę. Powodem było zdjęcie z imprezy ukazujące go w niezbyt korzystnej sytuacji, które tamten umieścił na Facebooku. Młodzieniec przyznał, że trochę się poszarpali pomiędzy autami i raz przyłożył koledze z piąchy, a na końcu dodał, że w zasadzie już się przeprosili i gotowi są solidarnie pokryć koszty wyłamanych lusterek. I to już koniec tej historii.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium