Życie Podkarpackie nr 21/2017 Życie Podkarpackie nr 21/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 149/2017, Poniedziałek 29 maja 2017 r., Teodozji i Magdaleny
Opublikowano
Tak grillowali maturzyści
Nastał czas grillowania. W długi weekend, jak kraj długi i szeroki, nad ogródkami działkowymi i podmiejskimi posesjami unosił się smakowity zapach syntetycznej podpałki i przypalonych żeberek. Byli też tacy, którzy sezon na grilla rozpoczęli już tydzień wcześniej. Czterej uczniowie klasy maturalnej, wyczerpani zakuwaniem i korkami, chcąc odpocząć od widma zbliżających się egzaminów, postanowili zorganizować grilla.
Ojciec jednego z nich nie dość, że udostępnił im na weekend swoją daczę w jednej z podmiejskich miejscowości, to jeszcze ich zawiózł i obiecał przywieźć na drugi dzień. Natychmiast po przyjeździe na miejsce rozstawili grilla i kiedy auto ojca gospodarza znikło za zakrętem, zabrali się za opróżnianie kolejnych puszek piwa. Zapasy nadspodziewanie szybko się skończyły, mięso było jeszcze surowe, więc chłopcy poszli do pobliskiej wioski, żeby w sklepie uzupełnić zapas trunków. Kupili trzy butelki wódki i wracali, kiedy w połowie drogi dopadła ich ulewa. Nie mieli się gdzie schronić, bo wokół były pola i dotarli na daczę kompletnie przemoczeni. Szczękając zębami, odpuścili grilla, którego i tak deszcz zalał i szybko na rozgrzewkę opróżnili jedną flaszkę. Trochę pomogło, ale mieli przemoczone ubrania, więc postanowili rozpalić w kominku, tyle że nie było drewna. Wtedy któryś z nich zaoferował, że skombinuje jakiś opał. Po dziesięciu minutach wrócił z naręczem listewek. Wystarczyło na pół godziny, w czasie której opróżnili następną butelkę. Kolega zaradny znowu poszedł i przyniósł kilka deszczułek.
Znowu wystarczyło na krótko. Kolejny raz poszli we dwójkę i przytaszczyli drewna na całą noc. Zrobiło się ciepło, przytulnie, ubrania schły, a chłopcy dokończyli resztę alkoholu i zasnęli snem sprawiedliwego. Następnego dnia koło południa obudził ich łomot do drzwi. To dobijał się właściciel działki oddalonej o sto kroków, który dotarł do nich po śladach, jakie zostawili, nosząc w nocy opał. Okazało się bowiem, że rozebrali mu całą, jeszcze nieukończoną altankę. Mężczyzna cały kipiał i już sięgał po komórkę, żeby wezwać policję, ale na szczęście przyjechał ojciec gospodarza imprezy i słysząc, co goście syna zrobili, obiecał z nawiązką pokryć wszelkie szkody. No cóż, nie był to zbyt udany grill, ale przynajmniej chłopcy trochę odreagowali przedmaturalny stres.
jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Kiedy musisz skorzystać z pomocy lekarza specjalisty, to...
  • Decyduję się na NFZ, czekam w kolejce
  • Nie czekam, idę do lekarza prywatnie
  • To zależy. Raz NFZ, raz prywatnie
nr 21/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium