Życie Podkarpackie nr 17/2017 Życie Podkarpackie nr 17/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 120/2017, Niedziela 30 kwietnia 2017 r., Mariana i Katarzyny
Opublikowano
Do ślubu nie doszło
Termin był obstalowany, dom weselny zarezerwowany, niestety wszystko szlag trafił, bo narzeczony przekombinował, ale zacznę od początku.

     Poznali się w styczniu ubiegłego roku. On miał dwadzieścia jeden lat, ona dziewiętnaście. Przez pierwszych parę miesięcy widywali się prawie codziennie, dopiero w lecie udało mu się znaleźć intratną robotę i musiał robić po dwieście kilometrów w jedną stronę, żeby być z nią przez cały weekend. We wrześniu wyznaczyli datę ślubu na grudzień i od tego momentu jakby coś się zaczęło psuć. Narzeczona coraz częściej zaczęła mu robić wymówki, że zamiast wyjeżdżać w poniedziałek o świcie, opuszcza ją już w niedzielę, w południe. W połowie października on jak zwykle w piątek wieczorem zajechał na jej podwórko swoją czerwoną toyotą, którą bardzo się szczycił. Po kolacji wyszli na podwórko na papierosa i wtedy doszło do sprzeczki. Ona zarzuciła mu, że pewnie gdzieś tam ma jakąś panienkę. On na to tylko popukał się w głowę. Narzeczona widocznie miała gorszy dzień, bo złapała za kawałek drąga i zaczęła okładać nim toyotę, krzycząc  przy tym, że już nie będzie tym autem woził żadnej – tu padło niecenzuralne słowo. W efekcie na masce zostało kilka solidnych wgnieceń i pękła przednia szyba. On, zszokowany takim zachowaniem, wskoczył do auta i odjechał z piskiem opon. 

W domu, oglądając szkody, wymyślił, że pójdzie na policję i coś naopowiada. Na przykład, że ktoś na parkingu zniszczył mu auto, a wtedy firma ubezpieczeniowa zwróci mu koszty naprawy. Jak pomyślał, tak zrobił, tylko że policjanci byli niezmiernie drobiazgowi i wypytywali o szczegóły. Dwa dni później w firmie ubezpieczeniowej usłyszał, że zawiadomienie o szkodzie to za mało, bo potrzeba, żeby policja i biegły ją potwierdzili. Tymczasem policjanci zaczęli sprawdzać i dopytywać tu i tam, bo coś im się nie zgadzało w jego zeznaniach. Okazało się, że w miasteczku, na parkingu, o którym mówił poszkodowany, jest monitoring i kamera nie zarejestrowała żadnej czerwonej toyoty. Natomiast sąsiedzi narzeczonej co nieco zauważyli. Zresztą ona sama nie ukrywała, że pogoniła narzeczonego. W tej sytuacji do ślubu nie doszło, a ponadto on usłyszał zarzut składania fałszywych zeznań.jot podpis kryminałek
1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
damian 178.43.104.249 11.04.2016

Szok.

Sonda
Weźmiesz udział w Bike Town 2017?
  • Tak, to świetna impreza
  • Jeszcze nie wiem
  • Nie, mam inne plany
nr 17/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium