Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 338/2016, Sobota 3 grudnia 2016 r., Franciszka i Ksawerego
Opublikowano
Barowa pogoda
Tak jakoś się utarło, że kiedy za oknem zimno, mokro i ponuro, to mówimy: barowa pogoda. Niby, że wtedy najlepiej usiąść w barze przy jakimś grzańcu albo szklaneczce whisky. Choć nie zawsze, bo w Przemyślu akurat jest na odwrót. Kiedy leje i zimno, bary świecą pustkami, ale za to, kiedy słoneczko przygrzewa, aż tłoczno od amatorów piwa. Zatem powiedzenie „barowa pogoda” oznacza najpewniej stan ducha zwany inaczej chandrą lub megadołem, na co ratunkiem jest wizyta w barze.
          Oczywiście z kuracją nie należy przesadzać, bo może się to skończyć nie najlepiej. Tak jak w przypadku dwóch kumpli, którzy spotkali się po roku niewidzenia. Akurat jeden miał chandrę, a drugi megadoła, trudno się dziwić, że po grzecznościowym „co u ciebie słychać” obaj bez namysłu skręcili do najbliższego baru. Piszę bez namysłu, bo gdyby pomyśleli, wybraliby inny lokal. Gwar z kilkunastu młodych gardeł i głośna muzyka nie sprzyjały rozmowom na egzystencjalne tematy, więc wypili po setce i postanowili zmienić miejsce. Ponieważ barów ci u nas dostatek, zaglądnęli do kilku kolejnych, aż wreszcie znaleźli lokal, który im odpowiadał i zakotwiczyli w nim na dobre. Barman wymieniał kieliszki na pełne, a koledzy użalali się nad swoim losem. Wreszcie przyszło do płacenia i wtedy się okazało, że jeden z nich zgubił gdzieś portfel z kasą i dokumentami. Na szczęście kolega miał trochę grosza i wystarczyło na rachunek, ale postanowili wrócić do baru, od którego zaczęli wędrówkę i popytać, czy ktoś nie znalazł portfela. 
          Trochę czasu upłynęło i szanse były niewielkie, jednak po kilku setkach trudno o racjonalne myślenie. Wędrowali ulicami, podtrzymując się nawzajem, ale nie znając dobrze miasta, mieli problem z przypomnieniem sobie, gdzie był ten pierwszy bar. Wreszcie trafili do baru, który wydawał się im znajomy i zapytali barmana o portfel. Barman twierdził, że ich sobie nie przypomina, więc skoro ich tu nie było, to nie mogli zgubić portfela. Ponieważ obaj byli już nieźle ululani, żadne tłumaczenia do nich nie trafiały. Wtedy w niezbyt elegancki sposób zaczęli ubliżać barmanowi. Awanturę przerwał wezwany przez niego patrol policji, a obaj kumple trafili do wytrzeźwiałki. Tam znalazł się zgubiony portfel. Był za podszewką kurtki i całe szczęście, bo następnego dnia mieli z czego zapłacić za pobyt w „żłobku”.
jot podpis

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę