Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 339/2016, Niedziela 4 grudnia 2016 r., Barbary i Piotra
Opublikowano
Grunt to prewencja
Ostatnio ktoś zwrócił mi uwagę, że bohaterami kryminałków zazwyczaj są mężczyźni, a przecież poprawność nakazuje dbać o parytet. Chyba słusznie, a poza tym paniom również zdarzają się rozmaite wyskoki kolidujące z prawem. Problem był tylko z tym, że w policyjnych annałach trudno znaleźć historię z panią w roli głównej, która byłaby trochę straszna, trochę śmieszna. W sukurs przyszedł pewien emerytowany policjant, który nie jedne zelówki zdarł, szlifując bruk na swojej dzielnicy.
     Otóż kilkanaście lat temu w jego rejonie mieszkała pewna pani, z którą były same kłopoty. Owa pani miała w zwyczaju prowadzić bujne życie towarzyskie, czego oczywiście prawo nie zakazuje, o ile nie zakłóca to porządku. Rzecz w tym, że panowie, którzy ją odwiedzali, wychodzili z jej mieszkania w stanie upojenia alkoholowego i prawie zawsze z pustymi portfelami. Niektórzy później zostawali pacjentami poradni „W”, ale żaden z nich nie złożył oficjalnej skargi, co uniemożliwiało policji jakiekolwiek działanie. Dzielnicowy miał swoich informatorów i o wszystkim wiedział, ale oficjalnie niewiele mógł zdziałać, więc zastosował fortel. Kiedy tylko wypadała mu służba po południu, starał się ją tak zaplanować, żeby przynajmniej raz w tygodniu, w porze, o której jeszcze można, czyli przed dwudziestą drugą, zaglądać do owej pani pod byle pretekstem. Kobiecie nie w smak były te odwiedziny, ale nie chcąc zadzierać z władzą, otwierała drzwi dzielnicowemu.
Kiedy nie miała gości, policjant nawet nie wchodził, tylko w drzwiach pytał o coś i żegnał się. Natomiast, kiedy zorientował się, że u pani akurat ktoś jest, starał się wejść. Jako pretekstu używał podejrzenia, że owa pani podobno handluje nielegalnie alkoholem, co już podpadało pod paragraf.  Ona oczywiście przysięgała na wszystkie świętości, że to nieprawda. Dzielnicowy sporządzał notatkę, a następnie legitymował gościa, potem z raportówki wyciągał ulotki, które dostał w poradni „W” i wręczał jedną gościowi, mówiąc, że może się przydać. Po czymś takim gość mocno zawstydzony najczęściej wychodził. Metoda okazała się skuteczna i pani mocno ograniczyła swoje życie towarzyskie, aż w końcu wyjechała z miasta. – W policyjnej pracy czasem prewencja jest ważniejsza niż represje – zakończył emerytowany dzielnicowy.

jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę