Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 341/2016, Wtorek 6 grudnia 2016 r., Mikołaja i Emiliana
Opublikowano
Mistrz i uczeń
Dzisiaj zacznę od historii, a konkretnie od Lwowa z lat trzydziestych. Ponoć właśnie tam funkcjonowała najsłynniejsza w Europie szkoła kieszonkowców, zwanych w złodziejskim slangu doliniarzami.
     Legendy mówią, że aby zostać mistrzem, trzeba było zdać egzamin przed komisją złożoną ze złodziejskiej starszyzny. Adept musiał się stawić w nienagannym stroju i wykazać manierami obowiązującymi na salonach, ale to jeszcze nic. Żeby wykazać się kunsztem, musiał wyciągnąć portfel z wewnętrznej kieszeni marynarki, w którą ubrany był krawiecki manekin, obwieszony dzwonkami i dzwoneczkami. Przewodniczący komisji zakładał cwikier i uważnie patrzył, a pozostali członkowie nasłuchiwali. Nic dziwnego, że ten, kto zdał egzamin, mógł jechać do Paryża, żeby rosyjskim hrabiankom kraść diamentowe kolie. No i komu to przeszkadzało?
     Dzisiaj szkolnictwo, ogólnie mówiąc, podupadło i trudno o mistrzów, i to nie tylko w złodziejskim fachu. Jeden z ostatnich, niejaki Janusz K., właśnie niedawno wpadł razem ze swoim 17-letnim uczniem. W tym przypadku była to ewidentna wina Janusza, który, szkoląc ucznia, ograniczył się jedynie do teorii. Janusz trochę przeżył i trochę odsiedział, czym imponował młodemu, tym bardziej że potrafił barwnie opowiadać

   Wreszcie przed świętami wielkanocnymi Janusz zaproponował młodemu wspólną robotę. Mieli trochę się pokręcić po ruskim bazarze. Młody miał się sprawdzić w roli krawca, czyli miał okradać jeleni (w gwarze kieszonkowców szyć), a Janusz miał od niego odbierać fanty. Przedświąteczny rozgardiasz sprzyjał takiej robocie, ale widocznie czegoś nie dograli. Uczeń trochę na bezczelnego sięgnął do torby jakiejś Ukrainki i wyciągnął saszetkę. Wiedział, że miał jak najszybciej oddać łup Januszowi, ale ten zapodział się gdzieś w tłumie. Tymczasem okradziona kobieta podniosła larum i znaleźli się świadkowie, którzy widzieli, że młody kręcił się koło niej. Akurat w momencie, kiedy młody znalazł Janusza i przekazał mu saszetkę, ktoś go rozpoznał i obaj zostali zatrzymani przez kilku mężczyzn. Potem przyjechała policja i prawdopodobnie Janusz na tym zakończył rolę mistrza.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę