Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 338/2016, Sobota 3 grudnia 2016 r., Franciszka i Ksawerego
Opublikowano
Kolega wszystkich kolegów
Zapewne wszyscy znają osobnika, o którym mówi się, że to kolega wszystkich kolegów. To taki typ, który wszystkich zna, ma ogromną łatwość zawierania znajomości i korzysta z niej nawet wtedy, kiedy ktoś nie do końca marzy żeby się z nim kolegować.
      Kolega wszystkich kolegów potrafi w barze bezceremonialnie przysiąść się do towarzystwa, w którym jest, choć jedna znajoma osoba i po dziesięciu minutach już jest dobrym znajomym pozostałych.  W ten sposób krąg jego znajomych rozrasta się niejako przez pączkowanie. 
       Właśnie dokładnie tak działał niejaki Aleksander. Taki tryb życia wymaga sporo wolnego czasu, ale Olo czasu miał pod dostatkiem. Pomimo skończonej trzydziestki nadal był na utrzymaniu mamusi. Jako notoryczny bezrobotny, nie musiał bladym świtem zrywać się do roboty i tyrać za parę marnych groszy. Rano zaliczał obowiązkową kawkę, spędzał godzinę lub dwie przed telewizorem, a dopiero przed południem ruszał w miasto i nie było mowy żeby kogoś nie spotkał. Z jednym chwilę pogadał, od drugiego wysępił papierosa, trzeci postawił piwo i tak mijał dzień.
         Olo najczęściej kręcił się w okolicach bazaru, gdzie czasem trafiał się jakiś drobny geszefcik. Zarobku z tego wielkiego nie było, ale dobre i te parę groszy na kieliszek chleba, a poza tym załatwiając nawet najbardziej duperelne interesy sprawiał wrażenie człowieka zajętego, no i miał pretekst do coraz to nowych kontaktów. Taki tryb życia mu odpowiadał, ale niestety zatracił wyczucie, co skończyło dla niego się nie najlepiej. 
       Pewnego dnia zaszedł do jednego z barów wykończonego surową tarcicą, ale nikogo znajomego nie zobaczył. Usiadł z piwem przy wolnym stoliku i zaczął przysłuchiwać się rozmowie czterech mężczyzn siedzących przy sąsiednim stoliku. Pięć minut później swoim zwyczajem przysiadł się do nich, przedstawił i przeprosił, że się wtrąca, ale akurat zna kogoś, kto ma kolegę, który może im pomóc rozwiązać problem. Na to jeden z nieznajomych poradził mu żeby nie przeszkadzał w rozmowie i sobie poszedł.
     Olo nie zamierzał się tak łatwo zbyć. Wtedy drugi z nieznajomych chwycił go za kołnierz i popchnął w kierunku bramki, tak nieszczęśliwie, że Olo zarył facjatą w glebę. Trzymając zakrwawioną chusteczkę przy rozbitym nosie i z poczuciem ogromnej krzywdy pobiegł Olo na policję, żeby poskarżyć się na tych bandytów, którzy nie dość, że byli brutalni to przede wszystkim byli niekoleżeńscy.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę