Życie Podkarpackie nr 31/2020 Życie Podkarpackie nr 31/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 218/2020, Środa 5 sierpnia 2020 r., Marii i Stanisławy
Opublikowano
Meteopata
Nie od dziś wiadomo, że pogoda ma na nas ogromny wpływ. Leje przez tydzień i ludzie wpadają w taką melancholię, że tylko gorzała ratuje ich od skrajnej depresji. Kiedy wieje halny, to zaczynają świrować, a gdy na słońcu trwa burza magnetyczna, a w górach wieje halny, to znowu odbija im palma.

Niestety nasze prawo zupełnie tego nie uwzględnia jako okoliczności łagodzącej, a szkoda. Na przykład wśród ludów afrykańskich jest niepisany kodeks, na podstawie którego można uniewinnić od zbrodni człowieka, jeżeli popełnił ją w czasie, kiedy wiał khamsin, czyli wyjątkowo paskudny, pustynny wiatr. Gdyby w naszym kodeksie był podobny zapis, Marian K. pewnie dostałby wyrok w zawiasach, a tak będzie musiał odsiedzieć rok, a może i więcej. Na początku maja nastąpiło gwałtowne załamanie pogody. Pochłodniało i lało przez parę dni. Na ten czas Marian zamelinował się u kumpla. Telewizja satelitarna dostarczała rozrywki, a meta w niedalekim sąsiedztwie umożliwiała zaopatrzenie w trunki niezbędne w taką pogodę. Rano budzili się z syndromem dnia poprzedniego, czyli na kacu i główkowali, jakby tu przetrwać następnych parę godzin. Zwykle Marian pierwszy zwlekał się z wyrka, nakładał kapotę i szedł na metę po lekarstwo. Wracając, wstępował do sklepu po bułki i jakiś serek. Tak minęły im trzy dni. Czwartego dnia akurat lało równo i Marian się zbiesił. Powiedział koledze, że teraz jego kolej na wycieczkę po zaopatrzenie, bez którego nie da się przeżyć do wieczora. Kolega odmówił, tłumacząc, że nie jest w stanie ruszyć się z domu, a w dodatku przecież leje jak z cebra i nawet psa w taką pogodę nikt z domu nie wygoni. To ostatnie zdanie szczególnie poruszyło Mariana.

– Psa nie wygoni, a ja mam iść? Nigdzie nie pójdę – zaparł się. Kolega próbował mu jakoś przemówić do rozsądku, ale prawdopodobnie użył niewłaściwego argumentu, bo w Mariana coś wstąpiło. Najpierw roztrzaskał o ścianę kilka pustych butelek i zabrał się do telewizora, a kiedy kolega próbował powstrzymać go przed dalszą demolką, jednym ciosem posłał go w kąt pokoju. Nie wiadomo, czy nie skończyłoby się to czymś gorszym, gdyby nie sąsiedzi, którzy – słysząc odgłosy awantury – wezwali policję. Marian dopiero w radiowozie trochę się uspokoił i przekonywał policjantów, że jest bardzo wrażliwy na pogodę i kiedy przez parę dni leje, staje się nadmiernie pobudliwy, a wtedy nie odpowiada za siebie. Policjanci przyjęli to do wiadomości, ale nie wiadomo, czy sąd to uwzględni.



jot podpis
1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
mk 91.193.208.216 25.07.2020

Po prostu  zwykły menel , a nie żaden meteopata , raczej psychopata.. W kajdany i do pierdelka   w ramach paragrafu   - górna granica .

nr 31/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium