Życie Podkarpackie nr 27/2020 Życie Podkarpackie nr 27/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 193/2020, Sobota 11 lipca 2020 r., Olgi i Pelagii
Opublikowano
Szwagra biją
Kiedy ponad dwa miesiące temu zaczęła się pandemia i związane z nią ograniczenia i zakazy, pisałem o tym, że wpłynie to również na przestępczość. Faktycznie.

Potwierdziły to policyjne statystyki. Mniej było ciężkich przestępstw: napadów, rozbojów i włamań. Trudno się temu dziwić, skoro ulice pełne były policjantów, którzy pilnowali, żeby żaden rowerzysta nie wyjechał bez maseczki. W takich warunkach żaden rozsądny przestępca nie będzie napadał, rabował ani się włamywał.

Jednak życie nie znosi próżni i jak twierdzą policjanci, w tym okresie znacznie zwiększyła się liczba przestępstw związanych z przemocą w rodzinie. Potwierdzają to również psychologowie, tłumacząc to zjawisko tym, że podczas przymusowej izolacji ludziom siada psychika i zdani tylko na najbliższych, zaczynają świrować. Jeżdżą  więc policjanci na interwencje domowe, według nich najtrudniejsze i najbardziej niewdzięczne.

Trzy tygodnie temu w sobotę, w jednym z komisariatów zadzwonił telefon i zdenerwowana kobieta poprosiła o interwencję, bo mąż z synem się awanturują. Chwilę trwało, nim policjant ściągnął z terenu kolegę i pojechali na interwencję do sąsiedniej wioski. Na miejscu się okazało, że ojciec z synem pokłócili się o to, jaki program oglądać w telewizji, a ponieważ obaj co nieco wypili, kłótnia momentami przybierała formę rękoczynów. Policjanci długo perswadowali obu panom, że to nie wypada, że dzieci patrzą. 

Wreszcie wydawało się, że konflikt został zażegnany, więc funkcjonariusze odjechali. Dwie godziny później w komisariacie znowu zadzwonił telefon. Tym razem ta sama kobieta zdążyła wykrzyczeć – Przyjeżdżajcie szybko, bo szwagra biją! Policjanci uznali, że szwagier w niebezpieczeństwie nie jest powodem, żeby jechać na sygnale i przyjechali dopiero pół godziny później. Teraz sytuacja była o wiele groźniejsza. Ojciec z synem gonili po całym obejściu szwagra, który pokrwawiony i w podartej koszuli nogą od krzesła oganiał się od prześladowców. Policjanci wezwali posiłki i żeby opanować sytuację, musieli użyć gazu. Później się okazało, że po pierwszej wizycie funkcjonariuszy ojciec z synem się pogodzili, ale wtedy na nieszczęście przyszedł szwagier z pretensjami. Twierdził, że przez ich kłótnię i interwencję policji cała wioska weźmie ich rodzinę na języki. Miał trochę racji, ale dopiero teraz w wiosce ludzie mają o czym gadać.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 27/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium