Życie Podkarpackie nr 30/2020 Życie Podkarpackie nr 30/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 217/2020, Wtorek 4 sierpnia 2020 r., Dominika i Protazego
Opublikowano
Pechowy skok
W ubiegły czwartek, wczesnym popołudniem, do jednego ze sklepów jubilerskich w Warszawie weszło dwóch mężczyzn. Obydwaj na twarzach mieli wymagane teraz maseczki. Jeden z nich powiedział sprzedawcy, że chce kupić złoty łańcuszek.

Kiedy sprzedawca wyjął tacę z precjozami, mężczyzna chciał wyrwać mu ją z rąk. Ten nie puszczał, więc mężczyzna zaczął mu grozić, że go zabije. W końcu udało się zdobyć łup i mężczyźni pobiegli do stojącego nieopodal citroena. Daleko nie ujechali, bo w aucie zabrakło paliwa. Zatrzymali się przy jednej z ambasad w alei Szucha. Jeden ze złodziei wyjął kanister i szybko oddalił się w poszukiwaniu stacji benzynowej. Drugi biegał zdenerwowany dookoła pechowego auta. Jego zachowanie i fakt, że przed ambasadą stoi samochód na niemieckich rejestracjach, zainteresował patrol policyjny. W momencie, gdy funkcjonariusze chcieli sprawdzić, co się dzieje, przez radio usłyszeli komunikat o kradzieży i poszukiwaniu sprawców. Policjanci zatrzymali mężczyznę stojącego przy aucie, a po kilku minutach do kolegi dołączył drugi podejrzany i obaj trafili za kratki – o czym poinformował asp. szt. Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II. Takie przypadki zdarzają się również na prowincji. Kilka lat temu dwaj mieszkańcy M. zaplanowali skok na sklep AGD w powiatowym mieście. Z początku wszystko szło jak po maśle. Szwedzkimi nożycami przecięli kłódkę zabezpieczającą drzwi na zapleczu sklepu i z magazynu zaczęli wynosić do auta pudła ze sprzętem. Najpierw załadowali towarem bagażnik starego passata, a to, co się nie zmieściło, poukładali na tylnym siedzeniu. 

Dochodziła trzecia w nocy, kiedy odjechali. Na rogatkach zobaczyli radiowóz zaparkowany w bocznej uliczce i wówczas puściły im nerwy. Gwałtownie skręcili w boczną drogę i wtedy złapali kapcia w przednim kole. Ujechali jeszcze kilkaset metrów i opona rozerwała się na strzępy. Zatrzymali się w szczerym polu i postanowili zmienić koło, ale żeby to zrobić, musieli wypakować bagażnik, żeby się dostać do podnośnika i koła zapasowego. Tymczasem ich manewr zwrócił uwagę policjantów, którzy nudzili się w radiowozie i chcąc sprawdzić podejrzany pojazd, chwilę później ruszyli za nim. Zaczęło świtać, kiedy funkcjonariusze z daleka zauważyli samochód na polnej drodze, a koło niego dwóch mężczyzn zajętych pakowaniem jakichś pudeł. No cóż, w tym przypadku, podobnie jak w historii ze stolicy, sprawcy też mieli pecha.

jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 30/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium