Życie Podkarpackie nr 22/2020 Życie Podkarpackie nr 22/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 155/2020, Środa 3 czerwca 2020 r., Leszka i Kłotyldy
Opublikowano
Sąd ma zgryz
Imć pan Zagłoba, będąc w stanie mocno nietrzeźwym, wylądował w chlewiku i tylko własnemu fortelowi zawdzięcza, że uszedł stamtąd z życiem, ba, nawet bohaterem został. Na początku tego roku podobna przygoda przytrafiła się 22-letniemu Pawłowi, z tym że Paweł raczej bohaterem nie został.

Zdarzyło się to 11 stycznia w M. W jednym z domów trwał „bal”, który zorganizowali dwaj synowie właścicieli posesji. Była to składkowa impreza dla kilkunastu znajomych, ot taka domówka w karnawałowym klimacie. Wszyscy świetnie się bawili, z kulturą, bez żadnych ekscesów, nawet z alkoholem nikt nie przesadzał. Tuż przed północą na „bal” wparował Paweł. Nieproszony, wykorzystał otwarte na oścież drzwi na ganku, gdzie była palarnia i wmieszał się w tłumek bawiących się. Ponieważ mieszkał w sąsiedniej wiosce, parę osób znało go z widzenia, ale myśleli, że gospodarze go zaprosili. Pewnie dlatego nikt nie oponował, kiedy Paweł dorwał się do bufetu i korzystał, ile się dało. Oczywiście interesowały go jedynie trunki i sałatkę zostawił sobie na koniec. Ponieważ wcześniej sam obalił butelkę wina, koniec nastąpił szybko. Paweł padł na fotel i przysnął. Wtedy zauważyli go gospodarze. Bardzo nie spodobał się im obcy koleś z resztkami niestrawionej sałatki na kolanach, więc bracia wzięli go pod ręce i wyciągnęli na zewnątrz. Jednak sumienie im nie pozwalało zostawić bezwładnego faceta na ziemi. Zaciągnęli Pawła do tak zwanej letniej kuchni, położyli na starą wersalkę, zamknęli drzwi na klucz i wrócili do gości. 

W letniej kuchni zimno było jak w psiarni i Paweł po blisko dwóch godzinach trochę doszedł do siebie. Jakoś wymacał drzwi, ale były zamknięte i dotarło do niego, że jest w potrzasku. Pozostało wąskie okienko nad drzwiami. Paweł przysunął sobie krzesło, jakoś przecisnął się przez okienko i runął na ziemię. Dobrze, że ktoś z wychodzących gości usłyszał jęk, bo pewnie do rana by się wykończył z zimna. W szpitalu okazało się, że ma paskudnie złamaną rękę i trochę pokiereszowaną twarz. Po wyjściu ze szpitala Paweł poszedł na policję i poskarżył się, że bezprawnie został pozbawiony wolności i z tego powodu doznał poważnych obrażeń, a na to jest paragraf. Niebawem dojdzie do rozprawy i sąd będzie miał zgryz, czy bracia naprawdę uwięzili Pawła, czy udzielili pomocy, kiedy był w stanie upojenia alkoholowego.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 22/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium