Życie Podkarpackie nr 22/2020 Życie Podkarpackie nr 22/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 155/2020, Środa 3 czerwca 2020 r., Leszka i Kłotyldy
Opublikowano
Czujny ochroniarz
Powoli przyzwyczajamy się do tego, że z każdej strony patrzą na nas obiektywy kamer i jesteśmy permanentnie podglądani. Z ulicy objętej miejskim monitoringiem wchodzimy do sklepu, w którym też zainstalowane są kamery.

Idziemy do baru na piwo albo na dyskotekę, a tam też działa monitoring. Podobnie jest na osiedlowych parkingach, nie wspominając o bankach i innych ważnych instytucjach. Zatem spora część naszego życia jest zapisywana na dyskach komputerów i czort wie, jak długo magazynowana w ich pamięci. Ponoć wszystko to dla naszego dobra, żebyśmy czuli się bezpiecznie. Owszem, już niejeden przestępca, widząc siebie na nagraniu, nie mógł iść w zaparte, ale zdarza się, że monitoring bywa wykorzystywany w niecnych celach. W pewnej firmie handlowej systemem monitoringu zawiadywał szef kilkuosobowej ochrony. Kiedyś, na nocnej zmianie z nudów oglądał zapisy z zakładowych kamer i zauważył, że pewien pracownik na każdej regulaminowej przerwie spotyka się z koleżanką z innego działu. Spotkania te odbywały się zazwyczaj w jakimś ustronnym kąciku, a zachowanie pary wskazywało na ich intymny charakter. Niby nic nadzwyczajnego, ot jakiś pracowniczy romans, ale ochroniarz wiedział, że ów pracownik ma rodzinę i postanowił być moralistą. Któregoś dnia zagadnął mężczyznę i nadmienił, że wie o jego romansie, a za milczenie zażądał butelkę dobrej wódki. To już podpadało pod paragraf, ale szantażowany dla świętego spokoju dał mu łyskacza. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i ochroniarz, mając na dysku twarde dowody, po kilku tygodniach znowu zażądał okupu za milczenie. 

Dostał flaszkę, ale szantażowany zapowiedział, że to już ostatni raz, bo przy następnym załatwi sprawę inaczej. Kilka dni później w aucie ochroniarza ktoś przebił dwie opony. Oczywiście podejrzenie padło na pracownika, który miał powody do zemsty i doszło do męskiej rozmowy obu panów. Kiedy zabrakło argumentów słownych, obaj przystąpili do rękoczynów i zrobiła się draka na całą firmę. Wtedy szantażowany dowiedział się o istnieniu nagrań i wpadł w taką wściekłość, że próbował uszkodzić komputer zainstalowany w kantorku ochrony. Na to wkroczył właściciel firmy i postąpił tak, jak w czasie wojny pewien gajowy, w którego lesie partyzanci tłukli się z Niemcami. Zwolnił obu w trybie natychmiastowym i teraz wszystko wskazuje na to, że na całej sprawie, jak zwykle, najbardziej zyskają adwokaci.

jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 22/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium