Życie Podkarpackie nr 21/2020 Życie Podkarpackie nr 21/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 150/2020, Piątek 29 maja 2020 r., Teodozji i Magdaleny
Opublikowano
Al Capone
Od razu rozczaruję czytelników, którzy zaczynają lekturę Życia od kryminałków. Nie będzie to barwna opowieść o ikonie gangsterskiego świata Alfonsie Gabrielu Capone (1899-1947). Dzisiejszym bohaterem jest niejaki Andrzej K., lat 43, któremu znajomi nadali ksywę Al Capone.
Kilka lat temu, kiedy z granicy żyło wielu ludzi, ktoś zapytał Andrzeja, czym się zajmuje. Andrzej odpowiedział, że pracuje w branży alkoholowej i wtedy przylgnęło do niego przezwisko Al Capone. Choć nasz bohater również nielegalnie zajmował się dystrybucją alkoholu przemycanego zza wschodniej granicy, podobieństwo do amerykańskiego gangstera było raczej nieuzasadnione. Nie ta skala, nie ten styl. Ot, na początek chodził Andrzej tam i z powrotem przez granicę z kilkoma butelkami. Potem zorganizował sobie dostawców i nie ruszając się z domu, prowadził interes. Zdarzyło się, że zaliczył kilka wpadek. Raz przyłapali go na bazarze w R. z torbą pełną ukraińskiej gorzałki i towar przepadł, a do tego doszła grzywna. Następnym razem było gorzej, bo funkcjonariusze skarbówki wpadli niespodziewanie do jego mieszkania. Zrobili regularny kipisz i sprawa trafiła do sądu. Ponieważ parę tysięcy grzywny trzeba było odpracować, Andrzej nie zrezygnował z interesu, tylko postanowił przechytrzyć wszystkie służby. Wynajął garaż na drugim końcu miasteczka i tam urządził magazyn wyrobów alkoholowych. Zaprzestał handlu detalicznego i kiedy nazbierało się trochę towaru, wywoził alkohol do innych miejscowości i sprzedawał po cenach hurtowych. Jakoś żadne służby nie wpadły na trop jego działalności, ale kiedyś dwaj dawni znajomi odwiedzili go z propozycją nie do odrzucenia.
Otóż zażądali litra za to, że nie doniosą gdzie trzeba o jego biznesie. Przy takim obrocie dwie butelki nie były dla Andrzeja wielką stratą, ale znajomi pojawiali się regularnie, co tydzień, a to już zaczął być problem. Prawdziwy Al Capone pewnie wysłałby paru cyngli z rozpylaczami, ale to nie te czasy, więc Andrzej zaczął myśleć, jakby samemu uciszyć szantażystów. Kupił gaz i pałkę teleskopową i czekał na stosowną okazję. Wreszcie takowa się nadarzyła i kiedy przyszli po cotygodniowy haracz, Andrzej zareagował jak na gangstera przystało. Skończyło się tym, że cała trójka najpierw trafiła na izbę przyjęć, gdzie trochę ich pozszywano, a potem na dołek w komendzie. Al Capone usłyszał zarzut udziału w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia, a dodatkowo czeka go sprawa karna skarbowa, więc raczej skończyły się czasy jego działalności, ale ksywa została.
jot podpis
1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
mk 91.193.208.171 29.03.2020

Kradniesz , mordujesz ,  lub popełniasz jakiekolwiek inne przestępstwo , nigdy , ale to nigdy nie wtajemniczaj , w to żadnej innej osoby . Nawet  żony , brata , ojca, nikogo . Bo wcześniej czy póżniej doniosą . I co wtedy zrobisz? Zabijesz? . A co  z sumieniem , każdy je - mimo , że niektórzy zaprzeczają   ma . 

nr 21/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium