Życie Podkarpackie nr 13/2020 Życie Podkarpackie nr 13/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 93/2020, Czwartek 2 kwietnia 2020 r., Franciszka i Władysława
Opublikowano
Straszny dom
Pustostan stojący na peryferiach miasteczka mieszkańcy nazywali strasznym domem. Ponoć na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku doszło tam do strasznej zbrodni. Dziś już nikt nie pamięta, czy mąż zarąbał siekierą żonę, czy żona męża, w każdym razie do budynku przylepiła się krwawa legenda.

Jeszcze dwa lata temu mieszkał tam niejaki Stanisław B., który odziedziczył nieruchomość po rodzinie i jakoś zupełnie mu to nie przeszkadzało. Kiedy za gospodarzem zatrzasnęła się brama zakładu karnego, na drzwiach domu pojawiła się kłódka, a w oknach pajęczyny i już nikt tam nie zaglądał. Później ktoś przypadkowo przez zakurzone szyby zobaczył wewnątrz pełgające ogniki i odżyła opowieść o duchach pomordowanych, które nawiedzają to miejsce. Wiadomo, że takie miejsca jednych odstraszają, ale innych wręcz przyciągają. Jesienią ubiegłego roku dwaj dwunastoletni chłopcy, żądni mocnych wrażeń, weszli na posesję, żeby z bliska zobaczyć straszny dom. Kiedy próbowali zaglądnąć do środka, usłyszeli jakiś podejrzany szmer i pamiętając opowieści o duchach, czym prędzej uciekli. Potem w szkole pochwalili się, że byli tam i słyszeli jakieś odgłosy. Po nich znaleźli się następni odważni, którzy potwierdzili, że też coś słyszeli, a na dodatek któryś z chłopców na schodach, znajdujących się na tyłach domu, zobaczył ślady przypominające krople krwi. Dorośli, do których dotarły te rewelacje, składali je na karb wybujałej fantazji małolatów. Ojciec jednego z chłopaków opowiedział o tym znajomemu policjantowi, który obiecał się tym zająć. Wiadomo, że policja, zwłaszcza w małych miejscowościach, zajęta jest drobnymi przestępstwami albo rodzinnymi waśniami i nie ma czasu na tropienie duchów w pustostanach.

Jednak któryś z młodych funkcjonariuszy zainteresował się tym i mając trochę luźniejszą służbę, zaglądnął tam.

Wprawdzie kłódka na drzwiach była nienaruszona i okna całe, ale kilka szczegółów wydało mu się podejrzanych i swoimi wątpliwościami podzielił się z przełożonym, który wpisał posesję do grafiku patroli. Niedługo po tym policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy wchodzili do domu tylnym wejściem. Obaj tłumaczyli, że są przyjaciółmi właściciela i pod jego nieobecność doglądają mieszkania.

Policjanci może by im uwierzyli, ale okazało się, że wewnątrz było masę przedmiotów pochodzących z włamań do domków działkowych. Wtedy wyszło na jaw, że dom wcale nie jest siedliskiem duchów, tylko zwyczajną złodziejską dziuplą.
jot podpis
nr 13/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium