Życie Podkarpackie nr 13/2020 Życie Podkarpackie nr 13/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 93/2020, Czwartek 2 kwietnia 2020 r., Franciszka i Władysława
Opublikowano
Janosik
Janosik, o którego kłócą się Czesi i Polacy, zabierał bogatym, żeby rozdać biednym i za to powieszono go za żebro na haku. 32-letni Ireneusz K. próbował być takim trochę Janosikiem, ale wyrok w jego sprawie nie będzie aż tak okrutny.

Dostanie dwa, a w najgorszym razie trzy lata odsiadki, ale dla według niego to i tak za dużo. Przecież nie brał tylko dla siebie, stąd to porównanie do legendy Tatr. Faktycznie, zabierał tym, którzy mieli i rozdawał tym, którzy nie mieli i to go zgubiło. Zresztą podobnie jak Janosika. Od paru dobrych lat Irek nic nie robił, tylko trudnił się kradzieżami. Nie były to jakieś wielkie skoki. Włamania do domków na ogródkach działkowych, kradzieże w blokowych piwnicach, złodziejskie wizyty na budowach domów jednorodzinnych. Jednym słowem Irek nie lubił ryzyka i idąc na robotę, musiał być pewny, że nie zaskoczą go ludzie, ani nie zarejestrują kamery. Brał szwarc, mydło i powidło, czyli wszystko, co mu w ręce wpadło. Potem całą tę drobnicę rozdawał, prawie nie czerpiąc z tego korzyści materialnych. Na przykład przyniósł do znajomego piłę spalinową i powiedział: – Dam ci ją, jak postawisz flaszkę. Zatem, czyż nie była to działalność charytatywna? Znowu innym razem obdarował innego znajomego żelazkiem i czajnikiem elektrycznym za to, że ten pozwolił mu mieszkać u siebie przez kilka dni. Najwięcej fantów podarował swojej dziewczynie. Policjanci, którzy robili u niej przeszukanie, zaleźli dwa aparaty fotograficzne, mały telewizor, trochę sprzętu AGD i masę innych drobiazgów, bez wątpienia pochodzących z przestępstw.

Podczas ekspozycji urządzonej przez policję poszkodowani rozpoznali większość przedmiotów, które kiedyś do nich należały. W sumie na podstawie tych dowodów prokurator przedstawił Irkowi zarzuty czternastu włamań i kradzieży, a wartość skradzionego dobra oszacowano na prawie piętnaście tysięcy. Irka zgubiło to, że na lewo i prawo rozdawał wszystko, co ukradł. Aż któregoś dnia się pewien jegomość wypatrzył na bazarze piłę spalinową, bardzo podobną do tej, która zginęła mu kilka miesięcy wcześniej. Zainteresowany wziął ją do ręki i wtedy okazało się, że to jego piła. Poznał to po charakterystycznych rysach, jakie sam zrobił śrubokrętem podczas naprawy. Mając absolutną pewność, popędził na policję. Potem już wszystko poszło utartym schematem i policjanci, jak po nitce do kłębka, dotarli do Irka i wyszło na to, że nie warto być Janosikiem.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 13/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium