Życie Podkarpackie nr 13/2020 Życie Podkarpackie nr 13/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 93/2020, Czwartek 2 kwietnia 2020 r., Franciszka i Władysława
Opublikowano
Genialny plan
14 grudnia emerytowany pielęgniarz Andrzej D. wrócił do mieszkania z zakupów i zobaczył wyłamany zamek w drzwiach. Przerażony chwilę nasłuchiwał, czy z mieszkania nie dobiegają żadne odgłosy, potem ostrożnie pchnął drzwi i wszedł do środka. Pierwsze, co zauważył, to leżącą na podłodze szufladę wyciągniętą z kredensu i wokół jej porozrzucaną zawartość.

Momentalnie zorientował się, że zginęło sześć tysięcy złotych, które trzymał w starym portfelu na czarną godzinę. Rozglądnął się po całym mieszkaniu. Wszystko było w porządku, jedynym dowodem obecności złodzieja była wyciągnięta szuflada. Gospodarz sięgnął po telefon i zadzwonił na policję. Technik kryminalistyki posmarował drzwi srebrzystym proszkiem i skrupulatnie zbierał odciski palców, a drugi policjant przepytywał Andrzeja na okoliczność włamania, które wydawało się dość zagadkowe. Od września u Andrzeja mieszkał jego siedemnastoletni kuzyn, który chodził do średniej szkoły, podobno bardzo grzeczny i dobrze ułożony młodzieniec, którego akurat nie było, gdyż wyjechał na weekend do rodzinnego domu. Tymczasem technik, szperając przy drzwiach, szczególnie zainteresował się nietypowym zamkiem, którego konstrukcja wyglądała na bardzo solidną. Szczególną uwagę zwrócił na śruby mocujące zamek od wewnątrz i doszedł do wniosku, że ktoś je lekko poodkręcał, więc na wszelki wypadek wymontował zamek do badań mechanoskopijnych w laboratorium. Z zeznań gospodarza wynikało, że włamanie nastąpiło przed południem, w ciągu dwóch godzin jego nieobecności. Co ciekawe sąsiedzi w kamienicy niczego podejrzanego nie zauważyli, ani nie słyszeli.

Jeszcze tego samego dnia policjanci sprawdzili kuzyna Andrzeja, ale chłopak miał murowane alibi i wydawałoby się, że jest poza wszelkimi podejrzeniami. Sprawa wyglądała na trudną, jednak policjanci nie odpuścili. Najwięcej do powiedzenia mieli technicy, którzy przebadali zamek i doszli do wniosku, że nie byłoby możliwe jego sforsowanie bez poluzowania wewnętrznych śrub i prawdopodobnie było to upozorowane włamanie. W tej sytuacji znowu najbardziej podejrzanym był siedemnastoletni kuzyn. Kiedy policjanci wzięli go w obroty, przyznał się, że wraz z kolegą ukartował włamanie, tak aby nikt go nie podejrzewał. Żeby nie forsować drzwi, dał koledze klucz i powiedział, gdzie szukać kasy oraz poinstruował, żeby na koniec śrubokrętem trochę zniszczył zamek, tak by wyglądało na włamanie. No cóż, obaj nie docenili policjantów i genialny plan nie wypalił.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 13/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium