Życie Podkarpackie nr 6/2020	Życie Podkarpackie nr 6/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 48/2020, Poniedziałek 17 lutego 2020 r., Donata i Łukasza
Opublikowano
Komiwojażer
Według Słownika języka polskiego PWN komiwojażer to przedstawiciel firmy podróżujący w celu zdobywania klientów i sprzedaży towaru lub przyjmowania zamówień. Takim właśnie zajęciem parał się Krzysztof.

Nie był to szczyt jego ambicji, ale uległ namowom profesjonalnego naganiacza, który kaperował agentów handlowych, czyli komiwojażerów, jak się dawniej mówiło. Najbardziej przekonało go, że może w miesiącu wyciągnąć co najmniej trzy tysiące. Oczywiście, jak się postara. Podczas czterogodzinnego szkolenia dowiedział się, że najlepiej odwiedzać klientów przed południem, bo wtedy przeważnie w mieszkaniach są starsi ludzie, którzy mają dużo czasu i będzie można z nimi dłużej porozmawiać. Na koniec panienka prowadząca szkolenie wyświetliła jakąś skomplikowaną tabelkę z systemem prowizji. Krzysztof, pełen optymizmu, podpisał czterostronicową umowę, pobrał towar, czyli długopisy z termometrem, urządzenia, które wodę z kranu zmieniają w krystaliczną i tym podobne chińskie badziewie. Na drugi dzień wskoczył w kościołowy garnitur, bo na szkoleniu powiedzieli mu, że wygląd to połowa sukcesu i pojechał do sąsiedniego miasta. Zaczął od dużego osiedla, ale szybko się okazało, że wcale nie jest tak łatwo namówić kogoś na kupno towaru. Tego dnia prawie nic nie sprzedał i wrócił wieczorem skonany. Później szło mu trochę lepiej, jednak kiedy pod koniec tygodnia zrobił bilans, wyszło mu, że na czysto zarobił niecałe dwieście złotych. Trochę go to podłamało, ale postanowił jeszcze spróbować.

Zmienił rewir na stare miasto, gdzie jeszcze nie we wszystkich kamienicach były domofony. Tak trafił do mieszkania pewnego emeryta, który zainteresował się filtrami do wody. Krzysztof tak długo tłumaczył zalety urządzenia, aż gospodarz sięgnął po portfel i kupił owe cudo, po czym poszedł do kuchni zobaczyć, czy będzie pasowało do jego kranu. Wtedy Krzysztofa coś pokusiło. Z portfela, który gospodarz zostawił na komodzie, zabrał dwieście złotych i tłumacząc się obowiązkami, czym prędzej opuścił mieszkanie. Wpadł jeszcze tego samego dnia na sąsiedniej ulicy, gdyż poszkodowany bardzo szybko się zorientował, że został okradziony i natychmiast zadzwonił na policję, bardzo wiernie opisując komiwojażera.




jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 6/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium