Życie Podkarpackie nr 14/2020 Życie Podkarpackie nr 14/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 101/2020, Piątek 10 kwietnia 2020 r., Michała i Makarego
Opublikowano
Pech starego wygi
Za każdym razem, kiedy Andrzej wychodził na wolność, dostawał z zakładu karnego nieposzlakowaną opinię i mogłoby się wydawać, że już nigdy nie wróci na złą drogę. Zresztą on sam w to wierzył. Oczywiście do czasu, bo życie jest pełne pokus i pułapek

Po odsiedzeniu ostatniego wyroku przez prawie trzy lata nie miał do czynienia z wymiarem sprawiedliwości. Nawet ludzie w małym miasteczku, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą, mówili, że Andrzej na stare lata sporządniał. Być może w tym czasie coś tam gdzieś nawywijał, ale nikt go za rękę nie złapał i policja się go nie czepiała. Tu trzeba wyjaśnić, że Andrzej przez wiele lat trudnił się drobnym złodziejstwem i taką też w społeczeństwie miał opinię. Nawet najbliżsi koledzy nie kryli tego, że wiedzą, skąd miewał pieniądze. W sierpniu jeden z nich odwiedził Andrzeja. Siedzieli z jednym piwem na ławeczce pod gruszą i wspominali stare dobre czasy. Piwo się skończyło i kolega zagadnął: – Przydałoby się coś jeszcze wypić. A ty tak ostatnio nic? Dał do zrozumienia, że chodzi o kasę. Wtedy w Andrzeju obudziła się dawna natura. – Mam na oku takie jedno miejsce, gdzie można skombinować parę fantów i mielibyśmy nie tylko na piwo. Cztery ulice stąd mieszka starszy facet, który amatorsko zajmuje się majsterkowaniem i w komórce urządził sobie niezły warsztat z narzędziami Boscha. Drzwi zamyka na kłódkę, ale skobel można palcem wyciągnąć – ocenił fachowo. Kolega stwierdził, że skoro jest okazja, to grzechem byłoby jej nie wykorzystać i umówili się na późny wieczór. Ruszyli, kiedy pogasły wszystkie światła w oknach i miasteczko zapadło w sen.

Z tym skoblem to Andrzej trochę przesadził i musieli sobie pomóc kawałkiem pręta. Poza tym wszystko poszło gładko i po pięciu minutach z ciężkimi torbami już wracali do domu. Tak się złożyło, że akurat tego dnia sierżant z miejscowego posterunku miał służbę z nowym policjantem, którego miał zapoznać z terenem. Jeździli sobie uliczkami i sierżant tłumaczył: – Tutaj lubi się gromadzić młodzież, tam najczęściej kierowcy łamią zakaz postoju, a to nasz miejscowy złodziej, którego trzy razy zamykałem. Sierżant wskazał na Andrzeja, który właśnie wyszedł z kolegą zza rogu. Następnie zatrzymał radiowóz, żeby koledze przedstawić Andrzeja, ale nie byliby policjantami, gdyby nie zainteresowali się zawartością toreb. – Taki fart na pierwszej służbie – cieszył się młody policjant, a Andrzej markotny rozmyślał, ile tym razem dostanie.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 14/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium