Życie Podkarpackie nr 14/2020 Życie Podkarpackie nr 14/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 101/2020, Piątek 10 kwietnia 2020 r., Michała i Makarego
Opublikowano
Do trzech razy sztuka
Chociaż ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości przez prawie rok, nazwisko Ryszarda B. nie figurowało na top liście przestępców najbardziej poszukiwanych przez wszystkie policje świata. Po prostu nie ten kaliber. Jednak warto napisać o nim nie tylko z powodu przestępstwa, jakiego się dopuścił, ale przez wzgląd na sposób, w jaki unikał kary.
Jesienią ubiegłego roku Rysiek zatrudnił się jako kierowca w niewielkiej firmie. Zaznaczyć trzeba, że pomimo trzydziestu lat, które miał na karku, była to jego pierwsza regularna praca, bo do tej pory żył z kombinowania. Na początku grudnia szef zlecił mu kilka dodatkowych kursów i pozwolił, żeby Rysiek parkował służbowe auto na własnym podwórku. Miało to dobre strony, gdyż mógł w wolnym czasie robić wypady po całym Podkarpaciu. Którejś sobotniej nocy Rysiek wracał do domu i przejeżdżając przez R., spowodował kolizję. Na zakręcie wyniosło go i swoim dostawczakiem wymaścił w bok prawidłowo jadącego opla. Na szczęście obaj kierowcy nie pędzili i skończyło się na tym, że opel stracił lusterko i lewe drzwi były do wymiany. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, kierowcy wyskoczyli z samochodów i zaczęła się pyskówka. Kierowca opla krzyczał, że wzywa policję i sięgnął po komórkę, na co Rysiek rąbnął go pięścią między oczy i zaczął uciekać. Powodów miał aż nadto. Pół godziny wcześniej skończył opijać interes, w aucie miał parę kartonów papierosów z przemytu i w perspektywie pokrycie szkód. Do domu dotarł nad ranem. Spakował trochę rzeczy, ojcu powiedział, że wyjeżdża do Anglii i zniknął. 
Dzisiaj już wiadomo, że zaszył się u narzeczonej w B. Po trzech miesiącach, kiedy narzeczona zmuszała go, żeby znalazł pracę, spakował rzeczy i wyprowadził się pięćdziesiąt kilometrów dalej, do drugiej narzeczonej. Zdawał sobie sprawę z tego, że szuka go policja, więc starał się nie wychodzić z domu, co nie podobało się przyszłym teściom. Rysiek przez trzy miesiące wytrzymywał ich wymówki, aż spakował graty i wyprowadził się do trzeciej narzeczonej. Ta była bardziej tolerancyjna, ale do czasu. Rysiek poczuł się już trochę pewniej i zaczął wieść rozrywkowe życie, na co jednak potrzebna jest kasa. Któregoś dnia, będąc w wielkiej potrzebie, ukradł narzeczonej tysiąc złotych i zniknął na parę dni. Tego kobieta nie mogła już darować i zgłosiła kradzież na policję. Kiedy wrócił zmęczony życiem, został aresztowany na dwa miesiące, a o jego dalszych losach zdecyduje sąd.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 14/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium