Życie Podkarpackie nr 3/2020	Życie Podkarpackie nr 3/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 26/2020, Niedziela 26 stycznia 2020 r., Seweryna i Pauliny
Opublikowano
Yamaha w kawałkach
Wszystkie geszefty związane ze wschodnią granicą opierają się na kursie złotego i hrywny. Żadna to nowość, po prostu podstawowe prawo ekonomii i kto je przyswoił, może próbować szczęścia na granicy.

Daniel (imię zmienione) potrafił w pamięci przeliczyć na złotówki (co do grosza) na przykład kwotę trzy tysiące siedemset sześćdziesiąt osiem hrywien, ale prawdopodobnie na tym jego zdolności się kończyły. Jednak pomimo tego wziął się za zarabianie na granicy. Zaczął półtora roku temu, od drobnego handlu fajkami i gorzałką. Prawie codziennie przyjeżdżał do Medyki rozklekotaną beemką i kręcił się nieopodal przejścia granicznego. Kiedy była dobra zmiana, szedł na drugą stronę i wracał z papierosami, które upychał, gdzie się dało. Szybko wykoncypował, że fajki trzeba przemycać luzem, żeby celnik wykrywaczem metalu nie znalazł opakowań. Któregoś dnia przedobrzył i zabrali mu prawie trzysta papierosów, które sprytnie ukrył w majtkach. Przebolał symboliczną grzywnę, ale najgorsze, że wpadł w system i od tego czasu był kontrolowany  dokładniej niż inni podróżni. Ktoś inny może dałby sobie spokój z granicą, ale Daniel połknął bakcyla i z przemytu przerzucił się na przygraniczny handel. Sprzedawał Ukraińcom używane opony albo skombinowane na szrotach części do aut i cały czas główkował o jakimś większym biznesie. Przypadek sprawił, że w jednym z przemyskich barów poznał gościa, który mógł sprowadzić z Niemiec używane motocykle.

Biznes polegał na tym, że Daniel w zaprzyjaźnionym warsztacie rozbierał maszyny na drobne części i po kawałku sprzedawał Ukraińcom, którzy wywozili je do siebie, unikając cła. Oczywiście ani Daniel, ani jego kontrahenci nie interesowali się, skąd pochodzą motocykle. W lipcu wpadł młody Ukrainiec, który w ciągu dwóch dni przeniósł przez granicę prawie całą yamahę, jak się okazało, skradzioną tydzień wcześniej w Niemczech. W trakcie składania wyjaśnień jak na spowiedzi przyznał, gdzie i od kogo kupił motocykl w kawałkach. To wystarczyło. Służby zrobiły nalot na warsztat i Daniel został złapany na gorącym uczynku, kiedy rozbierał następną maszynę. Wyrok brzmiał: rok w zawieszeniu na dwa lata i solidna grzywna, ale najgorsze było to że wieść o tym rozeszła się na granicy i już nikt z Danielem nie chce robić żadnych biznesów.
jot podpis
nr 3/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium