Życie Podkarpackie nr 3/2020	Życie Podkarpackie nr 3/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 26/2020, Niedziela 26 stycznia 2020 r., Seweryna i Pauliny
Opublikowano
Zbrodnia na parkingu
Była sobotnia, czerwcowa noc. Upał zelżał na tyle, że wreszcie można było swobodnie oddychać. 76-letnia mieszkanka jednego z osiedlowych bloków wyłączyła telewizor, uchyliła okno, żeby wpuścić trochę świeżego powietrza i położyła się spać. Już zasypiała, kiedy usłyszała jakieś krzyki dochodzące z osiedlowego parkingu.

Zaciekawiona, narzuciła na siebie szlafrok i nie zapalając światła, ostrożnie podeszła do okna. W słabym świetle ulicznej latarni zobaczyła, jak jacyś dwaj mężczyźni wloką kogoś pomiędzy autami, trzymając go pod pachy. Starsza pani oglądała wiele programów „07 zgłoś się” i wiedziała, że czasy dzisiaj są niebezpieczne, więc najpierw szybko pobiegła do drzwi, żeby sprawdzić wszystkie zamki. Kiedy wróciła do okna, zdążyła tylko zobaczyć, że tamci dwaj pakują kogoś do samochodu i odjeżdżają z parkingu. Podekscytowana podejrzaną sceną długo nie mogła zasnąć i rozmyślała, co tam się mogło wydarzyć. Rano prędko pobiegła do sąsiadki, żeby podzielić się swoimi podejrzeniami. Obie doszły do wniosku, że w nocy na parkingu musiało się stać coś strasznego . Może nawet ktoś kogoś zabił, przynajmniej tak to wyglądało. Po południu już połowa mieszkańców bloku wiedziała o tym, że na parkingu kogoś zamordowano. W poniedziałek na policję zgłosił się pewien mieszkaniec tego osiedla i zgłosił zaginięcie dwudziestoletniego syna, który wyszedł w sobotę rano i do tej pory nie wrócił, co jeszcze nigdy się nie zdarzało. W przypadku zaginięcia dorosłych policja nie wszczyna alarmu od razu, tak jak to się dzieje w sytuacji, kiedy rzecz dotyczy nieletnich czy dzieci, ale dzielnicowy tak wszelki wypadek udał się na osiedle, żeby zaczerpnąć języka i przypadkiem usłyszał, że starsza pani w nocy z soboty na niedzielę widziała coś podejrzanego.

Kiedy policjant wysłuchał starszej kobiety, skojarzył zajście na parkingu z zaginięciem i powiadomił przełożonych. Wtedy sprawa nabrała tempa. Na parkingu żadnych śladów już nie było. Z nagrań monitoringu udało się jedynie odczytać numery odjeżdżającego auta.

Policjanci dotarli do właściciela, który wytłumaczył, że tamtej nocy z kolegą „holował” do domu brata, który nieco przesadził z alkoholem. Prawie w tym samym czasie odnalazł się zaginiony dwudziestolatek, który trochę zabalował u dziewczyny.


jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 3/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium