Życie Podkarpackie nr 49/2019 Życie Podkarpackie nr 49/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2019, Poniedziałek 9 grudnia 2019 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Funkiel nówka
Dwa dni przed końcem ubiegłego roku Ryszard B. był najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem, lecz ten stan trwał krótko i nowy rok Rysiek przywitał w zupełnie minorowym nastroju. Było to tak.

Przed sylwestrem spełnił swoje marzenia i w jednym z komisów kupił auto. Ponieważ na pojazdach znał się jako tako, poprosił o pomoc kolegę, który wystąpił w roli rzeczoznawcy. Kolega pooglądał auto, którym ponoć jedna pani adwokat jeździła tylko do kościoła. Uważnie wsłuchał się w pracę silnika i orzekł, że to funkiel nówka nieśmigana, więc warto je kupić. Wracając do swojej wioski, wypróbowali osiągi samochodu, które, pewnie gdyby nie dziurawa droga, wyciągnęłoby dobrze ponad setkę. Rysiek wysadził kolegę pod domem i obiecał, że wpadnie wieczorem, żeby się zrewanżować za pomoc. Wprawdzie mieszkał niecałe dwa kilometry od kolegi, ale nie mógł sobie odmówić przyjemności i pojechał do niego autem. Postawił na stole dużą butelkę „Jasia wędrowniczka” i zaczęła się rozmowa o nowym nabytku. Kolega radził, jak auto serwisować, kiedy wymieniać olej i na co uważać, a on z uwagą chłonął każde słowo. Ponoć o motoryzacji można mówić w nieskończoność, więc nie ma się co dziwić, że dwie godziny później butelka była pusta. Wtedy Rycho raz jeszcze podziękował i żegnając się, zapowiedział wizytę w nowym roku. Pierwszy kilometr prostej przejechał, upajając się możliwościami samochodu. Na zakręcie, przed mostkiem, poczuł, że go znosi. Nadepnął na hamulec i szarpnął kierownicą, ale było już za późno. Auto przestało go słuchać. Uderzyło bokiem w barierkę, przesunęło się po niej parę metrów i zatrzymało, przechylone nad przydrożnym rowem.

Rysiek wysiadł rozdygotany i kolana się pod nim ugięły, kiedy zobaczył prawy bok samochodu, rozharatany na całej długości. Próbował pozbierać myśli, ale dopiero teraz poczuł działanie whisky. Zdał sobie sprawę, że ma przechlapane i wpadł na pomysł najdurniejszy, jaki może tylko być. Wrócił do domu, a rano złapał za komórkę i zadzwonił na policję, żeby zgłosić kradzież auta. Niestety na drugi dzień wszystko się wydało i Rysiek, nie mając innego wyjścia, przyznał się do wszystkiego. Wyrok, który niedawno zapadł, nie był zbyt surowy. Za spowodowanie kolizji po pijaku i wprowadzenie władzy w błąd czekała go utrata prawa jazdy na trzy lata i tysiąc złotych grzywny, do tego jeszcze koszty naprawy samochodu, sięgające jedną trzecią jego wartości.





jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium