Życie Podkarpackie nr 49/2019 Życie Podkarpackie nr 49/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2019, Poniedziałek 9 grudnia 2019 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Zaczęło się od krwawej mary
Był koniec lutego i Marcin akurat miał zły dzień. Żadnych konkretnych powodów nie było, może po zimie brakowało mu witamin, w każdym razie snuł się po ulicach w podłym nastroju. Wczesnym wieczorem wstąpił do pubu. Na sali przy jednym stoliku siedziało czterech chłopaków wyglądających na studentów, a przy drugim starszy jegomość nad kuflem piwa.

Marcin podszedł do baru i jak to światowiec poprosił barmankę o krwawą mary. Dziewczyna zrobiła duże oczy i zapytała, co to takiego, gdyż pracując od jesieni, jeszcze takiego zamówienia nie miała. Na to studenci przy stoliku zaczęli głośno rechotać. Wtedy Marcin, wściekły, że się z niego śmieją, podszedł do nich i jednym ruchem strącił im ze stolika szklanki z piwem. Barmanka zaczęła głośno krzyczeć, samotny jegomość przezornie przesiadł się do dalszego stolika i zaczęła się draka. Wprawdzie studentów było czterech, ale Marcin brał udział w niejednej ustawce i był dobry w te klocki. Kilka ciosów nogą i ręką i studentom już nie było do śmiechu. Jeden trzymał się za krwawiący nos, drugi uciekł do toalety, a pozostali wycofali się w głąb lokalu. Marcin podniósł z podłogi swoją czapkę, kopnął przewrócony stolik i wyszedł z lokalu. Dopiero wtedy przerażona barmanka chwyciła za telefon i zadzwoniła do właściciela, a starszy pan na policję. Pierwszy przyjechał radiowóz, a po chwili właściciel. Barmanka, poszkodowani i świadek starali się dokładnie opisać napastnika, ale ich relacje trochę się różniły. Na szczęście właściciel odpalił komputer i można było oglądnąć przebieg zdarzenia zarejestrowany przez monitoring.

Policjanci już kończyli swoje czynności, kiedy dyżurny przez radio wysłał ich na kolejną interwencję, bo dwie ulice dalej w barze awanturował się jakiś gość. Oczywiście był to Marcin. Tym razem trafił na barmana, który potrafił przyrządzić jego ulubioną krwawą mary, ale znalazł się inny pretekst do awantury. Otóż Marcinowi nie podobał się pewien klient, który nie pozwolił mu usiąść przy swoim stoliku i podobnie jak poprzednio jego piwo wylądowało na podłodze. Zanosiło się na solidną drakę, ale na szczęście przy barze zatrzymał się radiowóz. Marcin swoim zwyczajem zwyzywał policjantów i trafił na dołek. W rezultacie ten wieczór kosztował go rok w zawiasach i półtora tysiąca grzywny. Może kiedy będzie miał następny zły dzień, zamiast po krwawą mary, sięgnie po walerianę.
jot podpis kryminałek życie podkarpackie
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium