Życie Podkarpackie nr 42/2019 Życie Podkarpackie nr 42/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 292/2019, Sobota 19 października 2019 r., Piotra i Ziemowita
Opublikowano
Pierwszy raz
Każdy z nas ma jakiś swój pierwszy raz. Pierwszy papieros, pierwsze wino, pierwsza randka... Może wystarczy tego wyliczania, bo wiadomo, o co chodzi. Natomiast różnie jest z pamięcią o tych pierwszych razach. Jedni długo pielęgnują wspomnienia, inni starają się jak najszybciej zapomnieć. Arek należy do tych drugich.

W kwietniu skończył osiemnaście lat i uznał, że jest już dorosły i niepotrzebne mu są żadne nauki, więc przestał chodzić do szkoły. Mieszkał z ciotką, a z rodzicami, którzy przebywali za granicą, widywał się tylko dwa, trzy razy do roku. Oczywiście ciotce nie przyznał się, że rzucił szkołę. Rodzicom przez telefon też ściemniał, że wszystko w porządku. Tak całkiem w porządku to nie było, bo Arek wpadł w nie najlepsze towarzystwo, które dorabiało sobie na granicy. Nasłuchał się opowieści o dużym szmalu, trochę poznał tajniki roboty w fajkach i zamarzyła mu się większa kasa. W szmuglu, tak jak w każdym innym biznesie, potrzebny jest kapitał początkowy, którego niestety Arek nie miał. Na szczęście znalazł się kolega, który pożyczył tysiąc złotych. Niestety Arek nie miał szczęścia ani doświadczenia i wpadł przy pierwszej próbie przemytu. Szlag trafił towar, a do tego jeszcze doszła grzywna i zamiast zysku miał dług. Trochę go to zraziło, ale próbował dalej i znowu skończyło się wpadką oraz kolejną grzywną. W tej sytuacji zrezygnował ze szmuglu i zajął się skupowaniem papierosów od Ukraińców i sprzedawaniem towaru na okolicznych bazarach, tyle że zysk był z tego taki, że nie mógł spłacić długu.

Któregoś dnia kręcił się na bazarze w R. i po południu zwrócił uwagę na zaparkowane w pobliżu osobowe auto, którego właściciel miał stragan z chemią gospodarczą. Najbardziej zainteresowała go saszetka leżąca na siedzeniu kierowcy. Wtedy coś go podkusiło. Rozejrzał się i niewiele myśląc, kamieniem, który akurat znalazł się pod ręką, wybił boczną szybę, zabrał saszetkę i szybko odszedł w kierunku przystanku dla busów. Właściciel auta szybko zauważył kradzież i powiadomił policję. Znalazł się też ktoś, kto zauważył młodego mężczyznę kręcącego się koło auta. Niecałe pół godziny później policjanci zgarnęli Arka z przystanku. Na komisariacie przerażony nie wypierał się, tylko cały czas w kółko powtarzał: – Przysięgam, to naprawdę było pierwszy raz.
jot podpis
1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
tsa 94.40.75.201 23.09.2019

YOUTUBE.COM - DEZERTER - PIERWSZY RAZ

nr 42/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium