Życie Podkarpackie nr 28/2019 Życie Podkarpackie nr 28/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 198/2019, Środa 17 lipca 2019 r., Bogdana i Aleksego
Opublikowano
Bardzo nieudany piknik
Pogoda w tym roku namieszała i niejednemu napytała biedy. Oczywiście najstraszniejsze były trąby powietrzne i grad, który młócił uprawy i dachy aut, ale zdarzało się, że nawet niby niewinny, majowy deszcz był przyczyną nieszczęścia. Podobnie jak wielu rodaków, Paweł chciał wykorzystać na odpoczynek długi majowy weekend.

Ponieważ ostatnie tygodnie spędził na przygotowaniach do matury, należało mu się. Rodzice też tak uważali i nie oponowali, kiedy poprosił o możliwość zorganizowania pikniku w ich domku letniskowym pod lasem, kilkanaście kilometrów za miastem, a ojciec nawet obiecał pożyczyć Pawłowi auto. Chłopak zaprosił kilka osób płci obojga i drugiego maja na raty dowiózł towarzystwo na miejsce. Po przyjeździe młodzi szybko się zagospodarowali, rozpalili grilla i rozsiedli wokół na leżakach. Wtedy nagle pojawiła się chmura i lunęło. Towarzystwo przeniosło się na werandę i zajęło spożywaniem zapasów browaru. Kiedy nie przestawało padać, a zapasy kończyły się w zastraszającym tempie, Paweł zaoferował, że pojedzie do pobliskiej wioski i uzupełni w sklepie zaopatrzenie. Ujechał niecały kilometr, kiedy na zakręcie auto zaczęło tańczyć. W policyjnych meldunkach zwykle pisze się, że kierujący stracił panowanie nad pojazdem. W tym przypadku Paweł nie miał szans na opanowanie samochodu, który na mokrej, gruntowej drodze jechał, jak chciał, aż zatrzymał się w strumyku, dwa metry poniżej drogi. Paweł wysiadł blady jak ściana, pooglądał porysowaną na krzakach karoserię i zostawiając auto, załamany wrócił do towarzystwa po pomoc.

Wspólnie uradzili, żeby nie wzywać pomocy, bo może się wydać, że Paweł kierował po kilku piwach, tylko wypchnąć samochód na drogę, a kilka rys uda się rodzicom wytłumaczyć. Na miejscu okazało się, że to nie było takie proste. Wprawdzie pochyłość nie była wielka, ale rozmiękła glina utrudniała zadanie. Powoli, sapiąc z wysiłku, wypychali samochód pod górę i wtedy stało się nieszczęście. Auto ześlizgnęło się i przygniotło nogę jednego z chłopaków, który zaczął wyć z bólu. W tej sytuacji trzeba było wezwać pomoc, nie oglądając się na konsekwencje. Przyjechało pogotowie, straż pożarna, policja, a na koniec ojciec Pawła. Kiedy strażacy wyciągnęli auto, okazało się, że chłopak ma poważne złamanie nogi, natomiast Paweł będzie odpowiadał za jazdę w stanie nietrzeźwości i spowodowanie kolizji.
jot podpis
nr 28/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium