Życie Podkarpackie nr 28/2019 Życie Podkarpackie nr 28/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 198/2019, Środa 17 lipca 2019 r., Bogdana i Aleksego
Opublikowano
Niewinny
Kiedy 42-letni Jan K. stanął jako oskarżony przed wysokim sądem, przysięgał, że jest niewinny i tak żarliwie bił się w piersi, aż pilnujący go policjanci musieli interweniować, żeby sobie żeber nie połamał. Jednak wysoki sąd okazał się bezduszny i wlepił mu dwa lata bezwzględnej odsiadki. Później, gdy już Jan trafił do celi, współtowarzyszom niedoli również powtarzał, że siedzi za niewinność, co akurat jest normą, gdyż dziewięćdziesiąt dziewięć procent osadzonych tak twierdzi.

Nie był to jego pierwszy pobyt pod celą, ale tym razem trafił tam z innego artykułu kodeksu karnego. Zdarzyło się to na początku grudnia ubiegłego roku. Według Jana historia miała następujący przebieg: wracał wieczorem ze sklepu, pod którym wypił ze znajomym jedno piwo. W centrum zaczepił go jakiś nieznajomy gość i zażądał papierosa. Jan grzecznie odpowiedział, że nie ma fajek, ale gość zaczął się z nim szarpać. Napadnięty przypomniał sobie, jak mawiał jego imiennik Kobuszewski, że „chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom” i odpowiednio zareagował, po czym napastnik się oddalił. Wtedy Jan podniósł z chodnika telefon, który prawdopodobnie wypadł tamtemu z kieszeni i postanowił wrócić do domu, żeby grzecznie położyć się spać, ale dwie ulice dalej psy wpakowały go do suki. Później prorok uznał, że to był rozbój, a sąd przyklepał wyrok, co jest jaskrawym przykładem jawnej niesprawiedliwości. Trochę inaczej zostało to opisane w aktach, które na rozprawie sędzia miał przed sobą.  9 grudnia, o godzinie 19.30 do 22-letniego Pawła D. podszedł nieznajoma mężczyzna, od którego wyczuwało się woń alkoholu i zażądał papierosa i pięć złotych. 

 
Kiedy Paweł stanowczo odmówił, mężczyzna chwycił go za kurtkę i zaczął szarpać.  Następnie uderzył go pięścią w twarz, czym spowodował rozcięcie łuku brwiowego i tzw. krwiak okularowy. Potem sprawca oszołomionemu i bezbronnemu przeszukał kieszenie i zabrał telefon komórkowy wartości około 600 złotych oraz gotówkę w kwocie 30 złotych. Kilkadziesiąt metrów dalej napadnięty spotkał kolegę i z jego telefonu zadzwonił na policję. Na podstawie dokładnego opisu patrol namierzył Jana, u którego alkomat wykazał w organizmie 2,4 promila alkoholu i został on umieszczony w policyjnej izbie zatrzymań. No i to już cała historia.jot
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 28/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium