Życie Podkarpackie nr 25/2019 Życie Podkarpackie nr 25/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 176/2019, Wtorek 25 czerwca 2019 r., Łucji i Wilhelma
Opublikowano
Gigant z happy endem
Zwykle wiosną, kiedy zbliża się koniec roku szkolnego, małolaty pryskają w Polskę. Powody mogą być różne: jedynka na świadectwie, wypad pod namiot, chęć przeżycia przygody albo wyjazd na koncert, płomienna miłość, zdarza się też, że problemy wychowawcze, na przykład przemoc domowa. W takich przypadkach rodzice najpierw obdzwaniają kolegów latorośli, potem krewnych, a kiedy to nie daje rezultatów, powiadamiają policję, która ogłasza akcję poszukiwawczą, angażując nieraz znaczne siły. Na przykład piętnastoletniego Krzyśka szukało prawie trzydziestu policjantów i kilkunastu strażaków, nie licząc rodziny.

Chłopak wyszedł z domu w sobotnie popołudnie i kiedy nie wrócił wieczorem, rodzice zaczęli się martwić. Podejrzewali, że mógł się wybrać na dyskotekę w sąsiedniej miejscowości, ale kiedy nie wrócił do północy i nie odbierał telefonu, zaczęli go szukać. Okazało się, że widziano Krzyśka w okolicy dyskoteki, ale nie było go wśród bawiących się. Koledzy też niczego nie wiedzieli. Rano ojciec zgłosił na policji zaginięcie syna. Kiedy policjantom też nie udało się niczego ustalić, po południu ogłoszono poszukiwania. Funkcjonariusze wspomagani przez strażaków przeczesali zagajnik, przez który chłopak mógł wracać do domu, przepatrzyli brzegi strumyka i okoliczne pola. Bez rezultatu. Wtedy policjanci ustalili dwa miejsca, w których logował się telefon Krzyśka. Jednym z nich były ogrody działkowe na skraju miasteczka. Funkcjonariusze przetrząsnęli altankę po altance, ale chłopaka nigdzie nie było. We wtorek ktoś dał znać, że podobny chłopak widziany był w okolicy przystanku, kilkanaście kilometrów od domu. W środę po południu sprzedawczyni jednego ze sklepów w R. zawiadomiła policję, że jakiś chłopak ukradł dwie paczki ciastek, czekoladę i puszkę napoju. Rysopis się zgadzał i policjanci obstawili miasteczko.

Późnym wieczorem znaleźli Krzyśka śpiącego w stróżówce nieczynnego skupu buraków. Brudnego i trzęsącego się ze strachu odwieźli najpierw do lekarza, a potem do domu. Darujmy sobie opis sceny powitania. Kiedy opadły pierwsze emocje, Krzysiek przyznał się, że koło dyskoteki wypił trochę wina, po którym zakręciło mu się w głowie i przespał w krzakach do rana. Później bał się wrócić do domu i kręcił się po okolicy. Licząc na pomoc, kilka razy bezskutecznie dzwonił do kolegi, aż, kiedy głód mu zaczął mocno dokuczać, zdecydował się na kradzież w sklepie. Na szczęście w tym przypadku skończyło się na zszarganych nerwach rodziców i wysiłkach policjantów.

jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 25/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium