Życie Podkarpackie nr 33/2019 Życie Podkarpackie nr 33/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 230/2019, Niedziela 18 sierpnia 2019 r., Heleny i Bronisławy
Opublikowano
Nieudany rympał
Ubiegłej jesieni Karol opuścił zakład karny, w którym spędził ostatnie półtora roku. Będąc już za bramą, odwrócił się, wystawił środkowy palec w kierunku znienawidzonych murów i przysiągł sobie, że już nigdy tam nie trafi. Zapewne taka deklaracja mogłaby poprawić statystykę naszej polityki penitencjarnej, ale w przypadku Karola jego intencje należało rozumieć inaczej. Po prostu nie chodziło o to, że zrezygnuje z przestępczego życia, tylko teraz jest mądrzejszy i będzie działał tak, żeby nie dać się złapać.
To akurat wydawało się trudne, gdyż w zakresie artykułu 279. kk statystyki wykrywalności były raczej wysokie. Do wiosny jakoś wytrzymał. Ale kiedy trochę przygrzało marcowe słoneczko, Karol zaczął się rozglądać za jakąś robotą, co w jego przypadku znaczyło, że planuje skok. Nauczony doświadczeniem postanowił działać trochę dalej od domu i za cel obrał pewną posesję w sąsiedniej miejscowości. Od znajomych dowiedział się, że jej właściciel uchodzi za bogatego i ma w domu sporo cennych antyków. Zaczął od rozpoznania terenu. Najpierw upewnił się, czy na domu nie ma monitoringu. Później zdobył informacje o zwyczajach właściciela i dowiedział się, że gość mieszka sam i często wyjeżdża w weekendy. Plan zakładał, że dostanie się do domu przez okienko od garażu. Pamiętając o przyrzeczeniu, tym razem dobrze się przygotował. Miał kominiarkę, rękawiczki i niewielki łom kupiony na bazarze. Pewnej sobotniej nocy upewniwszy się, że właściciel wyjechał, przystąpił do dzieła. Z łatwością sforsował piwniczne okienko, ale okazało się, że będą kłopoty z drzwiami prowadzącymi z garażu do mieszkania. Obite solidną blachą, z porządnym zamkiem, nie chciały łatwo ustąpić. Karol w szparę wsunął łom i skoczył na niego całym ciężarem.
Niestety łom okazał się zwykłym chińskim badziewiem i złamał się tak, że Karol skaleczył się w kostkę. Wściekły podniósł się z podłogi, ale nie miał zamiaru rezygnować. Przyświecając sobie zapalniczką, rozglądnął się po garażu i znalazł kawał solidnej rurki, za pomocą której próbował dokończyć robotę. Niestety nie mógł przewidzieć, że hałas, jaki zrobił przy pierwszej próbie, usłyszy sąsiad, który był ochroniarzem i wracał właśnie z nocnej zmiany. Ochroniarz w lot załapał, co się święci i najpierw zadzwonił na policję, a potem zaczął obserwować okienko, w którym widział rozbłyski światła zapalniczki. Kiedy Karol kolejny raz przymierzał się do drzwi, przez okienko wpadł strumień światła i usłyszał: – Stać! Policja! No i nici z przyrzeczenia.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 33/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium