Życie Podkarpackie nr 20/2019 Życie Podkarpackie nr 20/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 140/2019, Poniedziałek 20 maja 2019 r., Bernarda i Bazylego
Opublikowano
Przynajmniej miał satysfakcję
Wszystko zaczęło się od tego, że zmienił się rozkład jazdy miejskich autobusów i pan Wacław, były wojskowy na emeryturze, miał problem z powrotem z działki. Ostatni autobus odjeżdżał za późno, poprzedni za wcześnie, a właśnie zaczynał się sezon działkowy, więc żeby nie być ograniczonym czasem, postanowił kupić auto.

Ponieważ zamierzał jeździć tylko na działkę, nie była mu potrzebna żadna wypasiona fura, byle tylko auto jeździło. Czytał ogłoszenia i trafiła się okazja. Volkswagen, prawie zabytkowy, ale na chodzie i tylko za tysiąc złotych. Po krótkim targu dał osiemset i zadowolony zajechał na podwórko. Oczywiście przy aucie trzeba było trochę popracować, ale nie zdążył, bo w nocy volkswagena ktoś gwizdnął. Kiedy rano, zrozpaczony, poszedł to zgłosić, policjanci kręcili głowami ze zdumienia, że też ktoś połakomił się na takiego rzęcha. Jednak zgłoszenie kradzieży przyjęli i obiecali się tym zająć. Najpierw Wacław chodził na komendę co drugi dzień, potem raz na tydzień, ale policjanci rozkładali tylko ręce i tłumaczyli, że to trudna sprawa. Może ktoś inny by odpuścił, ale nawet przy wojskowej emeryturze osiem stówek piechotą nie chodzi i pan Wacław postanowił zabawić się w detektywa. Najpierw pokręcił się koło kilku autokomisów i dowiedział się, że niedaleko, w sąsiedniej miejscowości, funkcjonuje szemrany warsztat, w którym, jak głosi plotka, z nie zawsze legalnych części składane są auta. Namówił więc kolegę, który w razie czego miał być świadkiem i wybrali się do warsztatu.

Na miejscu wytłumaczył, że szuka prawych drzwi do volkswagena i podał model samochodu oraz zaznaczył, żeby były w ciemnym kolorze.Właściciel warsztatu mruknął, że da się zrobić i zanurkował w szopie wypełnionej po dach samochodowym złomem, a po chwili wrócił z drzwiami. Pan Wacław bez trudu rozpoznał po charakterystycznym wgnieceniu, że są to drzwi od jego nowego nabytku. Bez zbędnych komentarzy dał za nie pięć dych i pojechał z nimi prosto na komendę. Finał był taki, że pewien osiemnastolatek ma zarzut kradzieży, a właściciel warsztatu paserstwa. Jednak dla emerytowanego wojskowego to niewielkie pocieszenie, gdyż auto udało się odzyskać tylko rozebrane w drobny mak i niekompletne, ale została mu satysfakcja, że dopiął swego i był skuteczniejszy od policji.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 20/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium