Życie Podkarpackie nr 20/2019 Życie Podkarpackie nr 20/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 140/2019, Poniedziałek 20 maja 2019 r., Bernarda i Bazylego
Opublikowano
Corpus delicti
Fachowcy od kryminalistyki twierdzą, że nie ma zbrodni doskonałej, tylko są sprawy niewykryte. Niestety ta prawda jakoś nie dociera do przestępców, którym się zdaje, że są najlepsi w swoim fachu i nikt nigdy się nie dowie, co mają na sumieniu. Na przykład Zdzisław B., lat czterdzieści sześć, zaliczył już dwie odsiadki, a teraz grozi mu trzecia.
Pierwszy raz wpadł, bo nie wziął na robotę rękawiczek i w kiosku, który opędzlował, zostawił pełno pięknych odcisków palców. Ten błąd kosztował go prawie dwa lata pod celą. Drugim razem rękawiczki już miał, ale nie przewidział tego, że w małym, wiejskim sklepiku może być monitoring. Dlatego bardzo się zdziwił, kiedy policjanci pokazali mu film z nim w roli głównej. Tym razem wyrok był już większy. W więzieniu jest dużo czasu na myślenie i Dzidek zaczął myśleć, co na wolności rzadko mu się zdarzało. Najpierw odkrył, że człowiek uczy się na błędach, a potem zaczął dumać, co zrobić, żeby ich więcej nie popełniać. Po wyjściu na wolność zaczął rozglądać się za jakąś robotą, bo przecież z czegoś trzeba żyć, z tym że w jego przypadku robotę raczej trudno było nazwać uczciwą pracą. Dzidek wypatrzył w najbliższej okolicy warsztat samochodowy, który wydał mu się interesujący. Parę razy mimochodem zaglądnął przez szeroko otwarte drzwi i oczy mu się zaświeciły do wypasionego wyposażenia. Tym razem postanowił się dobrze przygotować do skoku. Zaopatrzył się w dwie pary rękawiczek, kominiarkę i nawet kupił torebkę pieprzu, żeby policyjny pies nie wywąchał śladów. Którejś nocy wypchnął szybę w małym okienku z tyłu warsztatu i tamtędy dostał się do wnętrza. Ciężko było pracować w ciemnościach, ale dla ostrożności nie używał latarki.
Zapakował do torby parę elektronarzędzi i laptopa, który leżał na szafce i opuścił warsztat przez okienko. Na drugi dzień przyjechali policjanci, ale okazało się, że zebrane odciski palców należą do właściciela i jego pracownika. Innych nie było. Pies tropiący również nie podjął śladu. Jedynie jeden z techników znalazł kilkucentymetrową nitkę koloru żółto-czarnego, przyczepioną do framugi okienka, a świadkowie opisali mężczyznę, którego kilka razy widzieli, jak kręcił się przy warsztacie. Opis pasował do Dzidka, więc parę dni później policjanci odwiedzili go z nakazem przeszukania. Mieszkanie było czyste, ale funkcjonariuszy zainteresowała kurtka w czarno-żółte kraty i zabrali ją razem z Dzidkiem na komendę. Potem została tylko formalność w postaci ekspertyzy biegłego i nitka w zapieczętowanej, foliowej kopercie została dołączona do akt.
jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 20/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium