Życie Podkarpackie nr 29/2019 Życie Podkarpackie nr 29/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 202/2019, Niedziela 21 lipca 2019 r., Daniela i Andrzeja
Opublikowano
Nerwus
Współczesna farmakologia oferuje całą gamę środków na uspokojenie, od najlżejszych po takie, które z największego choleryka robią potulne dziecko. Niestety nie wszyscy potrzebujący sięgają po odpowiedni środek i skutki bywają opłakane. Przykładem może być niejaki Sebastian S. lat dwadzieścia siedem. Na ostatniej rozprawie, prosząc o łagodny wymiar kary, przekonywał wysoki sąd, że jest nerwusem i kiedy nerwy go poniosą, nie odpowiada za siebie.

Jednak taki argument nie przekonał wysokiego sądu, który, uwzględniając warunki recydywy, dowalił uu dwa lata za kratami. Poprzednim razem został skazany z tego samego artykułu na rok odsiadki w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę. Wtedy chodziło o awanturę w sklepie. Sebastian przyszedł parę minut przed zamknięciem sklepu i długo się zastanawiał, czy kupić dwie puszki piwa, czy najtańsze wino. Kiedy właściciel zmęczony po całym dniu ponaglał go, Sebastian zapowiedział, że zostanie w sklepie tak długo, jak będzie chciał. Na to właściciel zagroził wezwaniem policji i się zaczęło. Sebastian rzucił puszką piwa o podłogę, złapał właściciela za bluzę i przyłożył mu kilka razy z liścia. Przed sklepem syn właściciela czekał w samochodzie na ojca i widząc przez okno, co się dzieje, wezwał policję. Wtedy Sebastian zapłacił grzywnę, o zawiasach szybko zapomniał, ale niczego go to nie nauczyło. Niecały rok później znowu się zdenerwował. Tym razem było to w urzędzie, do którego przyszedł po jakieś zaświadczenie. Młoda urzędniczka tłumaczyła mu, że powinien wnieść podanie o wydanie stosownego zaświadczenia, bo takie są przepisy. Sebastian powiedział jej, gdzie ma przepisy i zażądał natychmiastowego załatwienia sprawy.

Urzędniczka, nie mając pojęcia, że ma do czynienia z nerwusem, jeszcze raz powtórzyła mu formułkę z przepisami i spokojnie zabrała się za swoją robotę. Sebastian aż się zagotował. Podszedł do biurka, wyrwał z komputera kabel zasilający, pochylił się nad dziewczyną i wykrzyczał jej w twarz, że daje jej trzy minuty na załatwienie sprawy. Wtedy urzędniczka pobiegła po kierownika. Ten próbował uspokoić krewkiego petenta, ale dostał pięścią między oczy i padł pod biurko. Urzędniczka wybiegła na korytarz, krzycząc ratunku i z pokoi wybiegli inni pracownicy, którzy przytrzymali Sebastiana do przyjazdu policjantów, którzy zabrali Sebastiana na dołek. Natomiast kierownik trafił do szpitala na obserwację. Teraz jest nadzieja, że dwa lata pod celą wpłynie kojąco na rozchwiane nerwy Sebastiana.
jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 29/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium