Życie Podkarpackie nr 50/2018 Życie Podkarpackie nr 50/2018

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 349/2018, Sobota 15 grudnia 2018 r., Celiny i Waleriana
Opublikowano
Wrócił i wpadł
Nie tylko w kryminałach przestępca wraca na miejsce zbrodni. W dziale kryminalistyki zajmującym się profilowaniem dokładnie opisano to zjawisko, łącznie z ilorazem inteligencji osobników (najczęściej poniżej 80 IQ), których coś pcha i wracają na miejsce przestępstwa.

Nie tak dawno opisywaliśmy przypadek młodego mężczyzny, który dwukrotnie zakradał się w nocy do mieszkającego w pobliżu sąsiada, żeby mu podłożyć ogień w obejściu. Wpadł, bo nie wiedział, że sąsiad poprzedniego dnia zainstalował kilka dyskretnych kamer i wszystko się nagrało. W sierpniu w innej miejscowości zdarzyła się prawie identyczna historia, z tym że sprawca usłyszał zarzut włamania, a nie podpalenia. W tym przypadku nie było potrzeby uciekać się do nauki, ale gdyby zajął się tym profiler, z miejsca wyodrębniłby kilka charakterystycznych cech sprawcy. Maciej, bo o niego tu chodzi, jest kawalerem w przedziale wiekowym 30 – 40 lat. Bezrobotny, wykształcenie podstawowe, nadużywa alkoholu, raczej stroni od innych. Pod koniec maja w R. doszło do dziwnego włamania. Nieznany wtedy sprawca dostał się do garażu na jednej z posesji i skradł elektronarzędzia, których wartość właściciel oszacował na 4 tysiące złotych. Właściciela garażu w tym czasie nie było przez tydzień. Dopiero kilka dni po powrocie otworzył go i zorientował się, że ktoś go okradł. Najdziwniejsze było to, że sprawca nie zostawił śladów włamania. Żadnych wybitych szyb, wyłamanych zamków czy jakiegoś podkopu. Po prostu nic. Policjanci podejrzewali, że wszedł na pasówkę, czyli za pomocą dorobionego klucza, ale to było za mało, żeby typować sprawcę.

Tym bardziej że właściciel zasłynął jako złota rączka i jego garaż odwiedzało wielu ludzi. Za poradą policjantów, chcąc zabezpieczyć się na przyszłość, wymienił zamek i na sąsiednim budynku zamontował kamerę monitoringu. W sierpniu znowu wyjechał w dłuższą trasę i po powrocie usiadł do komputera, żeby zobaczyć, co się nagrało. Pod datą 25. zobaczył na filmie Macieja, który o 15.30 wszedł na podwórze i zapukał do drzwi, po czym postał chwilę i odszedł, rozglądając się dookoła. Wrócił w nocy. Kamera o 0.30 zarejestrowała, jak podchodzi do garażu, wyciąga z kieszeni klucz i długo gmera nim w zamku. W pewnym momencie odskakuje i szybkim krokiem opuszcza podwórze. Dodatkowym dowodem na usiłowanie włamania był kawałek klucza, który się złamał i utkwił w zamku. To wystarczyło, żeby Maciej usłyszał zarzut włamania i usiłowania włamania.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 50/2018
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium