Życie Podkarpackie nr 46/2018 Życie Podkarpackie nr 46/2018

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 323/2018, Poniedziałek 19 listopada 2018 r., Elżbiety i Seweryna
Opublikowano
Mania nagrywania
Dzisiaj już nikt nie może być pewien, czy akurat ktoś go nie nagra komórką i za chwilę filmik nie znajdzie się w sieci. Ludzie nagrywają na ulicy, w barze, w pracy, wszędzie. Nawet we własnym domu nie jest się bezpiecznym, bo nie wiadomo, czy sześcioletnia pociecha nie nagra tatusia albo mamusi, a trochę starszy kolega nie pomoże umieścić takiego filmiku w internecie. Filmiki bywają trochę śmieszne, trochę straszne, a przede wszystkim bardzo głupie.

Natomiast skutki bywają różne. Czasem kilkanaście sekund nagrania może pomóc w zidentyfikowaniu przestępcy, ale częściej jest powodem kłopotów, a nawet tragedii. W przypadku Roberta tragedii nie było, ale historia z nagranym filmikiem skończy się pewnie niewielkim wyrokiem. Zaczęło się od tego, że którejś soboty dziewczyna Roberta musiała wyjechać i poszedł na dyskotekę sam. Bawił się świetnie i korzystając z nieobecności dziewczyny, która go zwykle mitygowała, wypił kilka drinków więcej niż zwykle. W niedzielę odczekał, aż głowa zacznie normalnie pracować i wczesnym popołudniem wybrał się do sklepu po niezbędne w takich sytuacjach piwo. Koło sklepu stało kilku kolegów, podobnie jak on wczorajszych. Zaczęli od obgadania wczorajszej zabawy i Robert dowiedział się, że jeden z nich nagrał go komórką. Ponoć na filmie były „momenty” i lepiej będzie, jeżeli jego dziewczyna nie zobaczy tego nagrania. Robert dopytywał, co na nim jest, ale koledzy też nie wiedzieli, tylko słyszeli, że Michał go nagrywał. W tej sytuacji nie pozostawało nic innego, jak skontaktować się z Michałem. Robert szybko dopił drugie piwo i poszedł wszystko wyjaśnić.

Michał przyjął go na ganku i śmiejąc się w oczy, twierdził, że nic nie wie o jakimś nagrywaniu. Wtedy Robertowi zupełnie puściły nerwy. Chwycił Michała za bluzę i zażądał wydania telefonu, ale ten zaczął się wyrywać. Wywiązała się szamotanina i obaj wtoczyli się do przedpokoju. Tam Robert rzucił Michałem o ścianę, po czym porwał leżącą na szafce komórkę i wybiegł. W tym momencie z piętra zszedł ojciec Michała, który usłyszał odgłosy awantury. Godzinę później Robert siedział już na komisariacie, a na drugi dzień usłyszał, że będzie odpowiadał za naruszenie miru domowego, uszkodzenie ciała i na dodatek kradzież komórki. Wtedy też się okazało, że w telefonie nie było żadnego kompromitującego nagrania, tylko zwykłe dyskotekowe scenki, na których występował niezbyt trzeźwy Robert.
jot
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 46/2018
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium